21.05.2013

O tym, jak ciężko się rozstać.. z wózkiem..

Zła jestem.
Leżałam jak co wieczór u Martynki w pokoju i czekałam aż zaśnie, ona jak zwykle śpiewała sobie i opowiadała. A ja zasnęłam. No tak mnie zmorzył sen, że nawet nie wiem kiedy odleciałam zupełnie. I dopiero wstałam, taka zła że to koniec. Półtora godziny w plecy.

Udało mi się połączyć jednak bloga ze stroną google+ a nie kontem moim. Nie ma tam jeszcze zbyt wiele, ale dziś już nie będzie. Czekam aż Marcin wróci z pracy, kolacja i spać, bo klapnięta jestem okropnie.. No ale klikać na obserwuj możecie ;)

Sprzedaliśmy Ballerinę. Z ciężkim sercem podjęłam tą decyzję, bo ja się bardzo do rzeczy przywiązuję, a jak na dodatek w czymś jestem po uszy zakochana, to tym bardziej trudno się robi. Za sprzedażą głównie przemówił fakt, że szkoda wózka jakby miał stać w piwnicy i czekać na następnego Bobasa. Bo nie wiadomo czy by stelaż nie zniszczył się, czy by elementy materiałowe nie stęchły czy spleśniały od wilgoci, niby piwnica ogrzewana no ale wiadomo różnie to bywa (tak sobie to tłumaczę. nie wyprowadzać mnie z błędu jeśli źle myślę). No i drugi argument przemawiający za sprzedażą, którego Marcin używał najczęściej, to że skoro więcej dzieci niż dwójkę nie planujemy, można zaszaleć i dla każdego młodego człowieczka jego prywatny, inny pojazd nabyć. Tak więc przyszłościowe rodzeństwo Tinki będzie mieć brykę inną. I ja już nawet wiem jaką, o ile mi się do tego czasu nie odwidzi. Ale nie powiem ;)

Martynka wczoraj popołudniu wyciągnęła dziadka na godzinny spacer z buziefem (wózeczkiem) i lalą. Dziś ja z nią byłam na rowerku. Wróciłyśmy koło 17, jak zwykle gdy Marcin w pracy zaszłyśmy na piętro dziadków, a Tinka już od wejścia woła buzief brrrrrrruuuuuuum paciel! Mówię do niej: ale to musisz iść dziadka zapytać czy z tobą pójdzie. Pognała więc do dziadka siedzącego w salonie, rzuciła się na tapczan i mówi: buzief lala paciel! Dziadek się pyta, mam iść z tobą na spacer? Na co Tinka z bananem na twarzyczce TAAAK! i pobiegła pod drzwi czekać aż jej wózek przyniosę. I znów nie było ich godzinę, dziadek wrócił padnięty tak go przeciągnęła po osiedlu. A ja w tym czasie ogarnęłam chatkę, dzięki czemu przynajmniej teraz nic robić nie muszę.

19 komentarzy:

  1. Też mieliśmy jako pierwszy wózek Ballerinę, tylko tę fioletową ze zdjęcia. Bardzo ten wózek lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo ją lubiłam, aż mi smutno znowu że już jej z nami nie ma ;(

      Usuń
  2. ja też często zasypiam usypiając Maksia :P a i dorzeczy się przywiązuję ;) witaj w klubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh przypuszczam, że jest nas więcej ;)

      Usuń
    2. O to na pewno ;) Kurna nie wiem czemu ale przy przenoszeniu listy czytelniczej na stronę osobną zniknął mi Twój adres. I widzę że innych też brakuje.. no to ładna i długa zabawa mnie teraz czeka w dochodzenie kto mi zniknął z listy ;(

      Usuń
  3. ja się z naszym xlanderem pewnie nie rozstanę. poczeka na drugiego malucha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak macie gdzie przechowywać to pewnie! :)

      Usuń
  4. Dobrze zrobiłaś z tym wózkiem;)
    Ja zostawiłam spacerówkę od Emilki, a Natalkę mam 9 lat później i jeździ starym wózkiem;( A szkoda kupować nowy, jak ten jeszcze jest dobry, a by się chciało jakiś nowocześniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pewnie wtedy też by było szkoda kupować nowy jakbym zostawiła ten. A tak to przynajmniej nie będzie wyjścia ;)

      Usuń
  5. mój mąż też zasypia razem z córką wieczorem.
    gdy cisza zbyt długo trwa chodzę go budzić.
    niekiedy dziecko jeszcze nie zaśnie on tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się pierwszy raz zdarzyło ;) Muszę się pilnować bardziej! Najgorzej jak mężny w pracy to nie ma mnie kto obudzić, bo tak to już mu zapowiedziałam że jak będzie długo cicho to ma sprawdzać czy nie zasnęłam czasem znowu

      Usuń
  6. przynajmniej sobie pospałaś,u nas Maja zasypia sama, a wózkiem jeszcze jeździmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie pospanie ;) Obudziłam się bardziej zmęczona i nic mi się już nie chciało ;) My też jeździmy wózkiem od czasu do czasu ale Hauckiem, a Ballerina już od dawna była nie używana

      Usuń
  7. Podsunęłaś mi świetny pomysł z tą sprzedażą:) Co prawda z mojego Tako jestem mega zadowolona, ale jeśli kiedykolwiek będzie drugie, to kupię wtedy inne;) Mąż oczywiście nie chce słyszeć o drugim dlatego bardzo się ucieszył, że poszłam po rozum do głowy i jak skończymy użytkować Tako to go sprzedamy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też mam problem z rozstaniem nawet z pierdołami, więc rozumiem ból;) Mam siostrzenicę Martynę i też od małego zdrabnialiśmy ją Tinka. Fajnie, że ma z kim chodzić na spacery, masz trochę czasu, przynajmniej na spokojne porządki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Martynka sama się ochrzciła Tinką, ona pierwsza tak na siebie mówić zaczęła ;)

      Usuń