11.07.2013

21 miesięcy Martynki...

...za sześć dni. Trzy miesiące do drugich urodzin. Wierzyć się nie chce!
Co się zmieniło przez ten kolejny już miesiąc?

W sumie niewiele ;) Nie pożegnała pieluch i póki co się nie zanosi. Nie pożegnała butli i też się raczej nie zanosi. Niekapki są dobre do gryzienia i memłania. Z doidy cup pije się super! Ale mama czyli ja, będąc dwukrotnie świadkiem konkretnego zakrztuszenia zbyt dużym łykiem z niemożnością złapania oddechu, schowałam go na dno szuflady :( I boję się jej go dać ponownie.

Na czasie jest:
-> Rysowanie

-> Budowanie z klocków

Wszelkie inne domowe zabawy chwilowo zeszły na bardzo dalszy plan, w kółko buduje i rysuje, łamiąc przy tym na potęgę kredki :)

Jedzenie. Tu się niewiele zmieniło.
Z warzyw zjadliwy jest ziemniak i szpinak (ale z makaronem), czasem od wielkiego dzwonu ugotowana marchewka. Z obiadowych dań, najlepszy makaron z sosem pomidorowym. Albo paluszek rybny, ale bez niczego bo jak ma towarzystwo ziemniaka to go nie zje tylko zażąda dokładki pyr ;) A i koniecznie na talerzu musi być ketchup. Rzadko kiedy zje cokolwiek jeśli nie może moczyć w ketchupie!
Mięsko zje, o ile obok niego nie leży ziemniak.Choć nie w takiej ilości, co parówki.
Z owocami problem natury takiej, że nie chce nowości. Banan i jabłko, nic poza tym nie istnieje. Truskawki jadła w posypce cukrowej, inaczej się nie dało spróbować. Przemycamy więc - w muffinkach. Dziś zajadała się muffinką z czereśniami i ogródkowymi malinami.
Jogurty. Już myślałam, że odniosłam sukces kiedy zjadła mi jakiś czas temu prawie całe danio waniliowe. Jednak przedwczesna była moja radość. Jogurty w dalszym ciągu są niejadalne.
Lody. Nie chcę się cieszyć przedwcześnie jak to było w przypadku jogurtów. Ale zaczęła jeść. Czekamy teraz na ładną pogodę, a nie taką jesień jak dziś, bo w zamrażalniku danonek się zlodował ;) A ja już mam na oku foremki do lodów i sama będę robić, jogurtowo-owocowe!

Słówka. Tutaj Martynka idzie jak burza. Od jakiegoś już czasu nie zapisuję, bo to nie ma sensu, nie nadążam! Przepiszę tutaj tylko to, co od zeszłego miesiąca zanotowałam na kartce nowego:

babcia - najpierw była bamba, później baba, a teraz jest po prostu babcia
dadul - na dwór
dudeda - łyżeczka
gidelec - widelec
koń, konik
chołał - chować się
dolas - golas
bondziot - namiot
tana - ściana
tula - kulać się, turlać
me ma - nie ma
tu jest, tam jest, co to jest, a to jest
kepko - słoneczko, światełko lampy
tutawta - huśtawka
bąk - zabawka bączek
kakał - kakao
tolela - kolega
kokaka - kosiarka
buzia - burza
bondem - pod mostem
potapa - łopata
parol - parasol
mumla - mrówka
momly - mokry
mnumny - brudny
mula - chmura
kukaj - szukaj
buty, kalosie, adidasy
miju miju - mycie się
tała - wstałam (w sensie obudziłam się)
toi - stoi
bodać - podać
ponióć - pomóc
gonga - rączka
majować - smarować się,
byzej - wyżej
hetotel - helikopter (dotychczas był heho)
mlef - smerf (jest też papa mlef, oraz mlefka - smerfetka)
mtamtać - zamiatać
byba - ryba
toliś - stolik
nisiu - misiu (już nie ninio)
Tinka widzi, Tinka słysi
tak - ptak
papupa - papuga
patyli - pastylki
taly maly pokus pokus - Tinka czaruje i znika zabawkę
pula - pielucha
didol - telewizor
siły mema - nie mam siły
ziąć - zdjąć, wziąć
tało - stało (tało nic - nic się nie stało)
paciel - spacer
kiem - krem
zieli - żelik na ząbki
malula - malutka
badaj - spadaj (ku memu przerażeniu nie chce zaprzestać używania tego słowa!)
milala( wcześniej nimniamnia) - śmieciarka
mieci - śmieci
patepa - skarpeta
dubza - bluza
puda - poducha
bobal - robal
mua - mucha
padł - upadło
ponieś - podnieś
kekaj - czekaj
buziafa - buziaka (dawać)
ukekaj - uciekaj
goń - goń mnie
begaj - biegnij
tiptoptać - rysować
gonć - włącz
gonce - gorące
mymaj - trzymaj
połóż - położyć, odłożyć
polapa - koparka
źwig - dźwig

Jak zwykle w miesięcznym podsumowaniu, wyszedł post gigant. Choć to pewnie ostatni raz taki, bo jak wspominałam wyżej, nie nadążam ze słówkami i nie zapisuję nowych na chwilę obecną.

Dopisane 12.07.:
Jak mogłam zapomnieć o najważniejszej części podsumować? Wagi i wzrostu naszego Tinkacza nie zanotowałam. Poprawiam się szybciutko. Ze wzrostem ciężko, nasz wielkoludek zmierzyć się oczywiście nie da, nie ustoi w miejscu bez ruchu ani chwili, ale nosi ubranka w rozmiarze 98 cm więc najpewniej przekroczyła już 92 cm wzrostu. Waga różnie pokazuje, między 11 a 11,5 kg, w zależności w czym na nią wejdzie :)

16 komentarzy:

  1. kocham język Martynki:D choć z jedzeniem masz wybreną pannę, moja je niemal wszystko co jej dam, byle mogła się w tym jedzeniu taplać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to Martynka w życiu się nie wytapla w jedzeniu ;) Nie lubi jeść rączkami, jak już jest zmuszona coś do łapki wziąć co brudzi to zaraz biegnie aby jej rączkę szybko wytrzeć ;)

      Usuń
    2. Mój mały całkowicie ominął etap jedzeni rękami. Długo nie mógł załapać, do czego służą chrupki kukurydziane i ciasteczka.
      Z jedzeniem też mamy ciężko, tym ciężej, że nadal mamy pewne ograniczenia dietetyczne.
      Ja myślałam, że mój synek zna dużo słów, ale Martynka bije go na głowę.

      Pozdrawiamy:)

      Usuń
    3. Martynka jak miała w okolicach roczku to biszkopta czy chrupkę zjadła, ale tylko gdy ktoś jej trzymał ;)

      Usuń
  2. Rozgadana panna! U nas zabawy podobne. Dogadały by się dziewczyny, bo Majka też by tylko rysowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jeju wszystkie słówka notujesz??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notowałam, ale zaprzestałam bo za dużo tego ;)

      Usuń
  4. Też nosimy 98 a mamy jedynie 80 cm :) I wagowo 11 kg :)
    Z jedzeniem u Nas całkiem inaczej ;) I z mówieniem - gratulacje ogromne dla Martynki!! Ileż ona mówi!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo a to ciekawe czemu taka rozbieżność wzrostu do rozmiaru u Was ;) Martynka 90 cm przekroczyła na pewno, bo nam sporo już wystaje ponad blaty w kuchni ;)

      Usuń
  5. Ależ Ona pięknie mówi :)
    U nas z jedzeniem zupełnie odwrotnie - żarłok nie z tej ziemi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdraszczam, ja się nakombinować zawsze muszę z posiłkami ;)

      Usuń
  6. U nas też musi być ketchup;)
    A słownik jaki rozbudowany, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli nie tylko Martynka preferuje takie dziwne połączenia ;)

      Usuń