14.07.2013

Martynkowe dialogi

Po śniadaniu. Martynka jeszcze siedzi przy stoliczku i kończy jeść, ja idę w stronę schodów do szafki z butami bo zaraz wybieramy się na spacer. Martynka widząc to szybko wstaje i biegnie w moją stronę wołając żebym zaczekała.
mama! kekaj na mnie!


Tatuś często bawi się z Martynką w rakietę kosmiczną. Przeważnie gdy trzeba wyjść z kąpieli albo wskoczyć do łóżeczka, udaje się to tylko za pomocą rakiety. Ale i na co dzień też rakietą latają. Przed startem rakiety jest oczywiście odliczanie. Kiedy Martynka chce się bawić w rakietę, siada przy tacie na podłodze i liczy:
osiem, ćtely, tsi, dwa, denden!
I tata nie ma wyjścia, musi wystartować małą rakietką.

Czas na drzemkę. Martynka już w łóżeczku, ja zamykam okno. Słychać startujący samolot. Martynka pyta:
mamo co to?
Odpowiadam, że samolot startuje. Na co ona:
nie, bolot nie. pan kosi ptapte!

Wieczór. Tatuś zasypia. Mama szykuje sobie wieczór spa. Standardowo słychać "mama mama", ale tatuś ma sytuację pod kontrolą. Nagle słyszę:
tato idź zawołaj mamę. zawołaj mamę.
Dokładnie w takiej formie. Nie wiedziałam że umie tak ładnie mówić zawołaj. Cóż, wieczór spa przecież nie ucieknie..

Ps. Martynka załapała picie z niekapka. Od dwóch dni butelka używana jest tylko do mleka, ale tym się póki co nie przejmuję!

6 komentarzy:

  1. Ona to jest ale gaduła :) kochana Tinka! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. O rety ale mówi :) I między bajki włożyć, że jak dziecko smoka i butle długo je to ma problemy. My ile nie jemy a nawet 1/4 nie gadamy tego co Tinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja nawet nie wiedziałam że butelkowe dzieci teoretycznie powinny mieć problemy z mówieniem ;)

      Usuń
  3. Gratulujemy używania niekapka :)

    OdpowiedzUsuń