15.08.2013

Bunt dwulatka.

Niewątpliwie w ostatnich dniach wtargnął on ze wzmożoną siłą do naszego mieszkanka i zadomowił się na dobre.
Martynka nie je. Tzn je bardzo, bardzo BARDZO wybrane produkty w niewielkich ilościach.



Kalafior? NIE! Mięsko? NIE! Makaron? NIE NIE NIE!
Ziemniak? Tak.
Jej codzienne menu wygląda mniej więcej tak:
Śniadanie: mleko.
Drugie śniadanie: bułka z masłem, oczywiście nie cała, w zależności od nastroju połowa albo raz ugryzie.
Obiad: ziemniak.
Kolacja: bułka z masłem + mleko.
Naturalnie czekoladę jeść by chciała. Gdy widzi talerz z obiadem na stole, z rykiem biegnie do kuchni i woła MUSLI! Nie Martynko, nie ma musli na obiad, trzeba zjeść to co na talerzu. Jak jest ziemniak zje, jak nie ma ryk trwa dalej. MUSLI ABLO KEKOLADĘ! Nie ma mowy Martynko, obiad masz. Zdarza się, że chodzi bez jedzenia pół dnia. Pomimo że na głowie staję i robię dla niej nieraz po 2-3 różne obiady z których każdy nietknięty ląduje później w psiej misce. Czasem niewychowawczo próbuję negocjować: zjedz obiad to dostaniesz czekoladę. Ale nie przechodzi. Ma być czekolada i nic poza tym. Jest więc "nic".
Martynka nie chce spać. Pisałam już o drzemkowym buncie, o łóżeczkowym buncie. Z większą lub mniejszą intensywnością trwa on ciągle. Dziś doszło do tego, że przez godzinę stała na środku pokoju i wrzeszczała. Spać? NIE! Jeść? NIE! Wyjść na dwór? TAK! Założyć spodnie i buciki? NIE NIE NIE! Ostatecznie po godzinie pozwoliła się wreszcie przytulić (wcześniej odpychała nas najintensywniej jak się da) i tak wrzeszcząc i zanosząc się płaczem usnęła mi na rękach. O godzinie 16, gdzie zawsze na drzemkę kładzie się 12-13.
Martynka kiedy się zdenerwuje, jest ciągle na nie. Do wózka? NIE! Po nóżkach? NIE! Na ręce? NIE! Za rączkę? NIE NIE NIE! Stoimy więc tak sobie na środku ulicy i czekamy aż się uspokoi. Bo co innego zrobić wtedy można..?
O rzucaniu się po podłodze i uderzaniu w nią głową wspominać nie będę.

Ja jednak chciałabym na tą bezludną wyspę.

14 komentarzy:

  1. :) Bunt mamy od dawna, od dawna też nie jemy i chociaż mnie to trochę martwi, to nie robię nic na siłę bo i tak nic nie uzyskam. Emilowe dzienne menu?? Śniadanie - okruszek z bułki, drugie śniadanie - 3 łyżeczki arbuza, obiad - nic lub 3 łyzeczki zupy, lub 2 kawałki mięska/naleśnika itp, kolacja - ok 8 łyżeczek kaszki. Fajnie co?? A lata jak swir, nie wiem skąd ona ma siły i energie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak samo, jeśli już coś zje to przeważnie minimalne ilości no ale siły to ma niewyobrażalne ;) Dobrze wiedzieć że w tym niejedzeniu nie jesteśmy same, bo to mnie z tego wszystkiego w sumie najbardziej martwi. Ale dopóki mają siły na bieganie, to chyba nie jest źle!

      Usuń
  2. No tak ... w końcu taki nieproszony bunt pakuje się do domu i co gorsze zadomawia się na dobre :(
    Bardzo współczuję z tym jedzenie. U nas bunt jest, ale ominął strefę gastronomiczną :) Tusia je prawie za dwoje, bo normą jest: śniadanie 150ml kaszy, potem cała pół bułki z wędlinką i 1 s=świeży ogórek. Obiad1: zupka. Obiad 2: w zależności to co mamy: ziemniaki, kasza, ryż, mięsko, mizeria,...., obiad 3: sama woła zupka!!! Podwieczorek: różnie...danonek, jogurt, ciasteczko. Kolacja: pół bułki z serem i 150ml kaszki.
    Oczywiście w międzyczasie podjada owoce, chrupki....

    Inne obszary już nie wyglądają tak różowo, bo ciągle słyszę SAMA< SAMA lub NIE lub ZOSTAW JA!!! ech.... ciągle modlę się o ogromne pokłady cierpliwości....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy obiady??? Gdzie Tusia to mieści :D A etapu SAMA jeszcze u nas nie ma, ale już się na samą myśl boję jak dołączy do tego co już jest, toż to będzie masakra teksańską piłą!

      Usuń
  3. U nas też od jakiegoś czasu duży problem z jedzeniem :/ Mam nadzieję, że to minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję że to minie. I to najlepiej w miarę szybko, żebym osiwieć nie zdążyła za bardzo

      Usuń
  4. O, u nas posiłki od jakiś dwóch miesięcy podobne. Śniadanie i kolacja najlepiej bułka z masłem, wędliny serki, pomidory itp lądują na podłodze. Do tego mleko do picia.
    Jedyne z obiadami jest trochę lepiej, ale ogólnie rewelacji nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dwóch miesięcy?? Ożesz, miałam nadzieję że to będzie kwestia dni, może dwóch tygodni i wróci wszystko do normy. Nie pocieszyłaś mnie ;)

      Usuń
  5. ojoj trudne czasy - oby szybko minęły

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam to, znam to ;)
    Bunt przechodziła Emilka, teraz ma go dwuletnia Natalka;)
    Z jedzeniem też jest kiepsko, dobrze że ją jeszcze karmię piersią, to się mleczkiem zapycha.
    Czekam aż to minie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynka na mm jest, ale pije je tylko rano po wstaniu i przed drzemką i przed wieczornym spaniem, tak to w ciągu dnia już mleka nie chce, więc się nim za bardzo nie zapycha. No ale widocznie nie potrzebuje ;)

      Usuń
  7. Ahhh dobrze, że to jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej szkoda że już nie za Tobą ;)

      Usuń