01.09.2013

Buntu ciąg dalszy.

A tak cudnie zapowiadał się dzisiejszy dzień. Martynka jak aniołek bawiła się sama, gotowała dla misiów, jeździła autkami między zbudowanymi przeze mnie z klocków garażami, rysowała, do znudzenia męczyła sortery co jest ostatnio jej ulubionym zajęciem..
I nagle, ni stąd ni zowąd, wstąpił w Martyniaka bunt. Bunt o wdzięcznej nazwie: dziękuję, nie śpię! A nachwaliłam się przed pracującym tatkiem Martyniaka tak bardzo, że ja posprzątałam i przeorganizowałam szafki w kuchni, że ciasto na pizzę zrobiłam, że tak się ładnie bawiła, że mi pomagała, podjadała z szafek płatki kukurydziane, musli, słonecznik i nawet płatki owsiane na sucho. A gdy przyszła pora spania o 13, Martynka położyła w łóżeczku na podusi Prosiaczka i Pana Śmieciarę z klocków Duplo, dwa razy ich poprawiała aby równo obok siebie leżeli. Usadowiła się obok nich, pod kołdrą oczywiście, wypiła mleczko i zamiast spać wyszła. Myślę sobie ok, wczoraj było przecież tak samo. Pójdzie spać po obiedzie. W między czasie z pracy wrócił tatko, wyszalał, wyskakał, wyłaskotał, wybiegał Martyniaka, widać było że zmęczona już jest ale dalej ostro wariowała. Zrobiła się 15 zanim zjedliśmy pizzę. Najwyższy czas spać! No i się zaczęło.. Krzyki, płacze, rzucanie się po łóżeczku, myślę sobie: o nie, stopień zmęczenia w fazie krytycznej. Nie pozwoliłam Martyniakowi wyjść z łóżeczka, choć próbowała to robić cały czas. Doskonale pamiętam ostatnie dni kiedy nie spała i to była katorga, najbardziej dla niej bo od wrzasku i płaczu tchu jej brakło. Po ponad 30 minutach histerii, uspokoiła się, położyła ładnie, wypiła mleko i zasnęła. Jest już 17 i niemały problem powstał z dobudzeniem jej. Za nic nie chce wstać. Mam tylko nadzieję że nie będzie padać jak zapowiadali, to pójdziemy przed kąpaniem do lasku na BOBBING co by się wybiegała z tatkiem znowu.

6 komentarzy:

  1. uuuu kiepska sprawa z tym spaniem. Ja nie rozumiem tych dzieci, jak mogą nie chcieć spać? ;P ja bym spała zawsze i wszędzie najchętniej ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas podobnie...Maksiu też buntuje się przeciwko spaniu ;) ciekawe co będzie teraz jak zaczął wstawać o 6 rano i poszedł do przedszkola ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak się skończył dzień? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog na pewno będę zaglądać częściej i zapraszam do siebie www.coraz-wiekszy-brzuszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba jest tak: nigdy nie znasz dnia ani godziny... kiedy Ci się dziecko zbuntuje...
    Dużo cierpliwości :)
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń