12.10.2013

Dwa lata temu...

12 października z samego rana, stawiliśmy się na Polnej celem zrobienia KTG. To był termin porodu. Od wieczora dnia poprzedniego raz na jakiś czas delikatnie boli brzuch jak na okres. Bardzo delikatnie.
Wtedy jeszcze nie mam pojęcia, że tak będą wyglądały skurcze prawie do końca.
W KTG jakaś deceleracja. Szybkie "wepchnięcie" mnie między pacjentkami do ichniejszego ginekologa który natychmiast wypisuje skierowanie na oddział. Nie wiem co się dzieje i o co tak na prawdę chodzi, jak przez mgłę słyszę że ktoś mówi że zanika czynność serca u dziecka. Każą mi natychmiast iść ze skierowaniem do budynku obok na izbę przyjęć. Nic nie widzę przez łzy. Pamiętam jak dzwoniłam chyba do mamy żeby jej powiedzieć, a Marcin w tym czasie wpakowywał mnie do samochodu celem pojechania kilka ulic dalej do Raszei. Nigdy nie chciałam rodzić na Polnej, aczkolwiek w tamtej chwili oczywiście stało mi się to obojętne. 5 minut później jesteśmy na izbie przyjęć w Raszei, gdzie mnie natychmiast przyjmują na patologię i robią KTG. Leżałam tam prawie dobę. KTG za KTG. Żadne nic złego nie wykazało. 13 października wypisują mnie do domu z zastrzeżeniem, że jeśli bóle brzucha przybiorą na sile to mam wracać. Bo te lekkie twardnienia brzucha przed okresowe to są całkiem nie najsłabsze skurcze.


8 komentarzy:

  1. Ale miałaś bębenek! :) I ile strachu... A tu już 2 latka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaaaa, ale brzuszek miałaś fajniutki :)
    Nastraszyli Cię widzę , tak jak i mnie... chociaż w moim przypadku nie chodziło o akcję serca maluszka tylko powiedzieli mi, kiedy byłam w 37tc, że dziecko przestało rosnąć w 35tc i trzeba natychmiast wywoływać. Ależ się wtedy napłakałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby tak kobiety na końcówce stresować, zamiast sprawdzić dokładnie zanim się wyda wyrok a nie że potem tyle niepotrzebnych łez i nerwów ;(

      Usuń
  3. Ojej, jaki brzuszek duży! To pierwsze co mi się rzuciło w oczy :) Nastraszyli widzę, ale w sumie dobrze, że nie zbagatelizowali tego i wszystko dobrze się skonczyło. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby dobrze, ale z drugiej strony to mogli np jeszcze raz to ktg zrobić tak sobie po czasie myślałam, zanim mnie nastraszyli tym zanikiem akcji serca. Chyba że mieli sprzęt do niczego po prostu

      Usuń