13.10.2013

Jak oduczyć Malucha picia z butelki? - Ranking kubeczków

Jak wiecie, albo i jeszcze nie wiecie ale się dowiedzie gdy klikniecie w ten link - klik, problem był u nas z piciem z czegokolwiek innego niż butelka. Jeżeli problemem to w ogóle nazwać można. Dla mnie jakiś problem w pewnym sensie to był, bo o ile mleko z butelki jest jeszcze do przyjęcia, o tyle woda czy co tam nasz Maluch popija, jakoś tak do butelki nijak nie pasuje. Nie w tym "wieku".
Jak więc oduczyć naszego półtorarocznego uparciuszka aby porzuciło butelkę na rzecz któregoś z kolorowych kubeczków-niekapków?
Nie mam pojęcia. Próbowałam, zachęcałam, na głowie stawałam i nic. Przez to nasza kuchenna szafka przepełniła się kubeczkami najróżniejszymi, bo miałam nadzieję że jak nie ten to może inny model, inny kształt, inny kolor pannie podpasuje?
Dla rodziców nie-chcących-porzucić-butelki dzieciaczków mam tylko jedną radę: regularnie i wytrwale co jakiś czas próbować podawać picie w czymś innym niż butla. Gdy przyjdzie Malucha czas, to załapie.

Ale ja nie o tym chciałam.
Chciałam dziś napisać o najciekawszych moim zdaniem kubeczkach, z których przyszło nam korzystać. Przestały swoje w szafie, ale w końcu każdy swoje pięć minut przeżył, używany był, więc mogę się co nieco wypowiedzieć w ich temacie :)


To część z posiadanych przez nas kubków (jeszcze tylko zaznaczę, że wszystkie kubki opisywane tu testowane były pod kątem picia z nich przeze mnie ;))

Na pierwszy ogień pójdzie kubeczek Lovi:


Jest od 6 miesiąca i wtedy też kupiłam go Martynce. W komplecie mamy oczywiście przykrywkę (?) z miarką. Niestety sam kubek miarki nie posiada, jak dla mnie jest to minus gdyż pierwsze kubeczki obowiązkowo powinny miarkę mieć. Kiedy Maluch uczy się dopiero picia i wywija kubkiem na wszystkie strony podgryzając i ciumkając, nie mamy jak sprawdzić czy jakieś cenne mililitry płynu znalazły się w jego żołądku. Przelewanie do przykrywki mija się z celem.
Kubek ten nie przypadł do gustu ani Martynce, ani mi. Bardzo opornie się z niego pije. W środku ma niby regulowany zaworek, ale jakoś nigdy nie udało mi się go wyregulować tak żeby jakoś w miarę z niego się ciągnęło. Ogromnym minusem jest jego mycie. Ma w środku przez ten zaworek tak małe przestrzenie że ciężko go dokładnie wyszorować przez co się tam zbiera osad.

Jak już jesteśmy przy tej firmie, to przejdziemy do modelu Lovi 360:



Jest to mój ulubiony kubek, niestety Martynka mojego zdania nie podziela (przynajmniej jeszcze nie podziela). Z kubka pije się jak ze szklanki i to mnie w nim właśnie urzekło, dlatego go kupiłam. Nie kapie i nie przecieka, o ile nie zostaną jakieś kropelki napoju tuż pod tym gumowym zaworkiem. Odkąd Martynka podpatrzyła że kuzynka Madzia ma taki sam i z niego pije, zaczęła go nosić po domu i coś tam popijać, więc może jeszcze kubek będzie miał swoje pięć minut (jako jedyny z tej bandy nie był używany przez Martynkę, tylko przeze mnie celem sprawdzenia ;)) Bez problemu się go rozkłada do mycia, brak małych przestrzeni równa się brakowi brzydkiego osadu po napojach.

Jako że używaliśmy w sumie od początku butelek Avent, naturalnie zakupiliśmy "do serii" ustnik niekapkowy gdy pierwszy Lovi się nie sprawdził:


Ustnik ten niestety ma tendencję do kapania przez malutką dziurkę (prawdopodobnie odpowietrzacz?) znajdującą się z przeciwległej strony niż ta część którą się do buźki bierze. Martynka dość często piła z niego "do góry nogami" i niestety kończyło się to przebieraniem mokrych górnych warstw ubraniowych. Pije się z niego łatwo i wygodnie, a że ustnik jest tani, to na początek przygody z kubeczkami się na pewno sprawdzi jeśli używamy butelek Avent. Jednak na dłuższą metę a tym bardziej przy starszych Bąblach nie polecam. Minusem jest dość trudne mycie przestrzeni międzyustnikowej.

Kubek Mam Baby Sport Cup:



Mogliście już o nim u nas czytać, bo recenzowałyśmy go w ramach współpracy z MamBaby. Napiszę więc tylko pokrótce, że faktycznie nie kapie pomimo wstrząsów i upadków, pije się z niego łatwo, zaworek jak i cały kubek bez problemu można umyć. Jeśli minusów się doszukiwać, to mogłaby być miarka, aczkolwiek kubek jest przeznaczony dla starszych niemowlaków więc niekoniecznie jest już tu potrzebna. No chyba że mleko w nim robimy, to może to być uciążliwe.

Kubki ze słomką:



Mamy ich kilka. Dzielą się na te ze słomką twardą plastikową (jak ten po lewej), oraz miękką gumową (egzemplarz z prawej). Te ze zdjęcia zakupione były w Netto za nieduże pieniądze (bodajże coś koło 8zł sztuka). Szczególnie polubiłyśmy ten zielone po prawej stronie.


Dzięki chowanej słomce można go ze sobą wszędzie zabrać, aczkolwiek należy uważać aby był zawsze w pozycji pionowej bo inaczej przecieka (nieraz zalał mi torebkę).

Doidy Cup:


Niby zwykły plastikowy kubek, a jednak jego kształt powoduje, że jakoś łatwiej się z niego pije. Tak przynajmniej mi się wydaje z obserwacji Martynki. Mniej się oblewa niż ze standardowego kubka. Tylko na zdjęciu kolor jak zwykle przekłamany wyszedł.

Na koniec zostawiłam coś, co było niekwestionowanym naszym hitem połowy tego lata. Butelka niekapek Kubuś:


Nie kapie, nie przecieka, ma zamknięcie-kapselek (u nas oczywiście namiętnie urywany z każdej butelki) i jest chyba najtańszym niekapkiem dostępnym na rynku ;) Używałyśmy jak pisałam średnio przez połowę tego lata (odkąd Martynka załapała jak pić) i gdyby nie fakt, że Martynka nie toleruje nic do picia co ma smak (musi mieć czystą wodę), po dwudziestym zakupie Kubusia Water, przelaniu jego zawartości, wyparzeniu butelki celem zabicia smaku truskawki czy też maliny, oraz kilkudniowym wietrzeniu jej aby przestała owocowo pachnieć, postanowiłam nauczyć Martynkę picia z czegoś mniej wymagającego mojej pracy przy tym ;)

A tak w ogóle, to nasza przygoda z porzuceniem butli zaczęła się od Żywca:


Nie jest to niekapek, ale ma dzióbek i fajną małą butelkę, kupowałam ją sobie ja prawie codziennie na spacery aż w końcu Martynka stwierdziła że też spróbuje. Jak spróbowała, no to już poszło z górki i jeszcze tego samego dnia "przerzuciła się" na niekapek od Kubusia gdy już wiedziała jak z tego typu urządzeń pić ;)

A Wasze Maluchy kiedy zaczęły pić z czegoś innego niż butla ze smokiem? :)

21 komentarzy:

  1. My mamy ten z MAM i jesteśmy zadowoleni :)
    Piła z niekapka z Canpola jak miała pół roku, ale mleko nadal ciągnie z butelki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety mleko też wciąż z butelki ;)

      Usuń
  2. Mieliśmy ten z MAM ale w końcu pęknął po którymś tam upadku. Ale służył długo, mała była zadowolona z picia z niego. Wspomniałaś, że ten kubek przy mleku może przeciekać.. Przeczytałam swego czasu na ulotce od tej butli, że najlepiej podawać w niej wodę, że reszta może przeciekać :)
    My do mleka używamy niekapka z BabyOno z miękkim ustnikiem, a na co dzień w domu kubeczków piesków z Ikea, a na wyjście Pacific Baby :)

    Starałam sie w miarę szybko zlikwidować butelkę z typowem smokiem dla maluchów i na szczęście stopniowo się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się jeszcze niestety nie udało zlikwidować butelki bo do mleka wciąż tylko ona jest tolerowana, ale próbujemy co jakiś czas podawać w czymś innym w końcu pewnie załapie :) A kubek Mam nie pisałam że może przeciekać przy mleku, tylko że robienie w nim mleka może być uciążliwe przez brak miarki ;)

      Usuń
  3. My mieliśmy niekapek z MAM, ale był dosć kiepski - Baśka nie piła z niego tylko gryzła, i to tak, że przegryzła ustnik. Najlepiej sprawdza się u nas doidy cup i tanie bidony ze słomką z Biedronki, podobne jak u ciebie ten zielony :) Kubuś waterr też jej podpasował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te bidony są super, jak tylko znowu się pojawią to kupimy na zaś ;)

      Usuń
  4. U nas bidony ze słomką poszły w odstawkę bo Kinia namiętnie podnosi wszystkie do góry i przechyla żeby leciało :P także króluje nasz ukochany kubuś water :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynka na początku też tak robiła ;) A jak już się przyzwyczaiła że się nie przechyla ich, to teraz ma problem żeby się napić z innego kubka ;)

      Usuń
  5. U nas w tej chwili też Kubuś play rządzi- zdecydowanie najlepszy niekapek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My go już nie używamy przez to wyparzanie i wietrzenie ;/ Ale jak Martynka zacznie tolerować smakowe wody to do niego wrócimy ;)

      Usuń
  6. wow!!! imponująca kolekcja... Przemo walił każdym niekapkiem o stół tak mocno, że nawet najwytrwalsze zaczynały kapać ;) a najczęściej stosowaliśmy Lovi 6+ ale bez zaworka, bo nie chciało mu się tak mocno ciągnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też próbowaliśmy naszego Lovi bez zaworka ale wtedy leciało z niego jak z kranu i picie było wszędzie tylko nie w buzi ;)

      Usuń
  7. U nas nie ma z tym problemu, bo dziecko nasze nie toleruje takich gadżetów ;)
    Firma Nuk od początku u nas gości. Mieliśmy i smoczki i niekapki.
    Ale Ola nie chce ani smoczka, ani pić z butelki mleka, baaa w ogóle nie chce mieszanki modyfikowanej ;) Karmimy się piersią już ponad rok.
    Ale za to nauczyłam ją jednak pić z niekapka Nuk-a i bardzo lubi soki (domowe z malin i kupcze)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w pewnym sensie szczęściarze z Was, ominie Was oduczanie od smoczka i butelki :)

      Usuń
  8. U mnie butelkę Em sama odrzuciła jeszcze przed 18 msc życia ;) Piła z kubka niekapka chyba NUK i łyżeczką :) Lovi 360 kompletnie mi nie podszedł. Jej zresztą też. Dla mnie nijak się to ma do picia ze szklanki, bo i tak trzeba zasysać... Ale Kubuś Play to hit ;) I kubek z rurką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobacz, a u nas butelka nadal w użyciu do mleka i za nic nie chce zamienić jej na żaden kubeczek ;) Tylko woda z kubków jest pita

      Usuń
    2. Tylko Wy nadal pijecie mleko, a my nie... U Nas era butli zakończyła się wraz z erą mleka... Takie mam uparte dziecko :P

      Usuń
    3. aa no chyba że tak ;) to u nas byłoby w takim razie tak samo, gdyby mleko przestała pić to automatycznie butle przestałyby być używane ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Kolekcja niestety czy stety jest spora ;)

      Usuń
  10. Mieliśmy tylko 2 - oba opisałaś - marki Lovi. Pierwszy u nas sprawdzał się fantastycznie, ale dopiero po zlikwidowaniu zaworka. Po sokach domywam bez problemu szczoteczką do smoczków, mleka nigdy w nim nie podawałam. Teraz ratujemy się nim w nocy, kiedy mały zbyt przysypia, by nie oblać się ze zwykłego kubka.
    Drugi - 360st - też bardzo lubimy, bywa jeszcze w użyciu na spacerach, ale w domu Jędrula od ładnych paru miesięcy pije ze zwykłych kubków albo butelek bez dzióbka.

    OdpowiedzUsuń