09.10.2013

Poznajcie Skipera

...nowego członka naszej rodziny :)




Jest u nas od wczoraj, a zdążył już zjeść kapcia, pogryźć papierowe ręczniki i przypadkiem ukradkiem porwać ze śmietnika torebkę od herbaty rozgryzając ją w drobny maczek na mężowej kołdrze. Oraz zsiusiać się na Martynki dywan przyłóżeczkowy, jeden jedyny dywan w calutkim domu a on musiał nalać akurat na niego ;) Ciągle biega, domaga się drapania i każdego liże. I Szabo zaakceptował go od razu.


Wczoraj Martynka trzykrotnie płakała kiedy ją Skiper po buźce polizał. Dziś już z tego powodu łez nie było, za to ucieka przed nim Martynka do mnie na ręce każdorazowo jak tylko Skiper znajdzie się w pobliżu. Jest żywiołowym szczeniaczkiem i tak bardzo się cieszy na widok Martynki że dwukrotnie z tej radości spowodował jej upadek a raczej lekkie klapnięcie na pupę, bo się za bardzo do Martynki przytulał :)

Wczoraj na powitanie, gdy wysiadł z samochodu i został oddany w nasze ręce, wylizał nas wszystkich od stóp do głów. Spodziewałam się że będzie wystraszony, bo na dodatek spędził tyle godzin w samochodzie jadąc do nas aż z Warszawy. A on zachowywał się jakbyśmy się doskonale znali tylko długi czas nie widzieli i trzeba nas porządnie obślinić z tego powodu.
A kiedy tak teraz patrzy tymi swoimi dwukolorowymi oczkami nadstawiając brzuszysko do drapania, a kitka mu chodzi od prawej do lewej niczym śmigiełko helikoptera tak intensywnie, to płakać się chce że musiał to dotychczasowe króciutkie jeszcze życie spędzić na łańcuchu. Jak tak można ja się pytam, no jak?

11 komentarzy: