06.10.2013

To mój pilot!

W życiu każdej rodziny z niemowlakiem przychodzi taki czas, że walka o pilota do telewizora jest praktycznie na porządku dziennym. Albo pilota od sprzętu grającego, zależy co kto tam na co dzień ma włączone. I u nas też był taki czas.
Gdy tylko w zasięgu wzroku kilkumiesięcznej Martynki pojawiał się pilot, robiła wszystko aby dostać go w swoje łapki. Najpierw piszczała z całych sił aby jej go dać, gdy opanowała czworakowanie to wspinała się na kolana, później sama przybiegała i próbowała go wyrwać, a gdy nauczyła się mówić doniośle krzyczała że to jej pilot i że go chce.
Chcąc mieć choć chwilę spokoju na zmianę kanału w tv czy podkręcenie głośności muzyki, rok temu zamieszkał z nami Wesoły pilot od telewizora Fisher Price.


Jak pisze na swojej stronie producent, "wygląda jak prawdziwy pilot do telewizora, dlatego zachęca dziecko do naśladowania i odgrywania ról." Skoro tak, to ten kto go projektował chyba na oczy nie widział pilota ;) W ogóle nie są podobne i przez to też niestety nie szło się "zamienić" na piloty, bo Martynka od razu widziała że dajemy jej zabawkę.
Dopiero później odkryłam Pilot Tv Smily Play który wygląda realistyczniej moim zdaniem. Ale jakoś nie było okazji żeby go kupić.


Pilot, według opisu producenta, uczy liczb i liczenia, kolorów, przeciwieństw i kształtów. Moim zdaniem uczy liczb. I to by było na tyle. Bo nie nazwałabym nauką te parę zdań które wypowiada przy naciskaniu kolorowych przycisków. Zresztą zobaczcie sami jak on działa, w naszej videorecenzji:


Rozczarowała mnie ta zabawka. Jakoś nie miałam okazji jej przed zakupem zobaczyć na żywo, a spodziewałam się po niej czegoś więcej. Więcej tych kształtów i kolorów by się przydało zdecydowanie. Więcej piosenek i rymowanek o których też pisał producent, bo w rzeczywistości jest ledwo po jednej.
Ogromnym jej minusem jest umiejscowienie regulacji głośności. Dałabym jeszcze jedno dla rodzica gdzieś z tyłu, a to na przedzie to tylko żeby delikatnie ściszało i zgłaśniało. Efektem tego jest to, że na co dzień zabawka ta jest schowana bo nie mogę znieść jak głośno gra. Oczywiście każda próba ściszenia przeze mnie spełza na niczym, bo zaraz Martynka dusi z przeciwnej strony i robi najgłośniej.
Jak pisałam, pilota kupiliśmy rok temu. Martynki jakoś wyjątkowo nie zachwycił, był więc użytkowany sporadycznie i raczej przeze mnie chowany przez tą denerwującą głośność. Jednak kuzynka Madzia bardzo go polubiła i jak przyjeżdża to się nim ciągle bawi. Pilot przechodzi więc od kilkunastu tygodni regularne crashtesty i muszę przyznać że trzyma się dzielnie. Jest na prawdę solidnie wykonany, nie ma na nim żadnych odprysków ani nic, a jest deptany przez dziewczyny, rzucany, gryziony, itp, itd.. :)

12 komentarzy:

  1. Tak to właśnie bywa z zabawkami. Ja kupiłam Ali laptopa bo pomyślałam, że mi nie będzie po klawiaturze paluchami stukać ale dziecko mądrzejsze. Roku wtedy nie miała a wiedziała, że to nie laptop:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martynka pilota dostała rok temu na pierwsze urodziny właśnie i też się nie dała nabrać ;)

      Usuń
  2. wiedziałam, że moja Maja się nie nabierze na taki pilot i wcale jej nie kupiliśmy
    dostała jakiś stary od telewizora który był zepsuty ale i tak nasze używane na co dzień były lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie mieliśmy żadnego starego ;) Za to starych komórek u nas pod dostatkiem, ale oczywiście nasze i tak najlepsze ;)

      Usuń
  3. Dzieciaczki są przebiegłe i nie zawsze dają się nabierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to bardzo rzadko dają się nabrać ;)

      Usuń
  4. ja się na nim zastanawiałam, ale właśnie dizajn mi nie odpowiadał :P ten ze smily play bardziej mi się podobał, ale jak chciałam kupic, to go w sklepach nie mogłam dopaść... całe szczęście Przemo się do pilotów nie dobiera - jak weźmie to nam od razu oddaje, więc problemu nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas problem był z tym ogromny, za nic Martynka oddać nie chciała ;)

      Usuń
  5. O ten minus to można za 5 minusow potraktować. Nie znoszę hałasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi generalnie grające zabawki nie przeszkadzają jeśli nie są zbyt głośne, tylko ta jest niestety uciążliwa dla otoczenia przy dłuższym użytkowaniu ;)

      Usuń
  6. Taka generacja naszych pociech, że piloty, komputery i komórki to najlepsze zabawki i tylko rączki wyciągają żeby dać. Niestety wszystkie zamienniki zabawkowe nie dają u nas rady, mały cwaniak od razu wie że to buble jakieś. Pieniądze niestety wydane a zabawki schowane więc nie polecam tego typu zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas większość tego typu zabawek jest w użytku, zwłaszcza wszelkiego rodzaju telefony ;) Tylko pilot schowany ze względu na tą głośność ;)

      Usuń