06.12.2013

Mikołaj i Ksawery

Dzisiejszy dzień upłynął nam pod znakiem tych dwóch panów. Wczoraj wieczorem przywitał się z nami drugi z nich, Ksawery. Miał mocne wejście. Huragan połączony z opadem śniego-gradu i burzą, to nie jest to co lubimy najbardziej.

I przez te pogodowe ekscesy noc minęła nam średnio. Ale za to Mikołaj był! Nie wiem jak w tym huraganie do nas dotarł, ale najważniejsze że nie zgubił drogi :) I Martynka jak zwykle z wielkim skupieniem rozpakowywała paczuszki, najbardziej ucieszyła się z kinder jajek oraz pluszowego misia w stroju Mikołaja - co było w sumie do przewidzenia ;) A dostała jeszcze domino, puzzle i książeczki. Oczywiście wszystko już przetestowane :)
A jako że pan Ksawery niestety ani myślał nas opuszczać, dzień całkowicie spędzony był w domu. Dobrze, że Marcin miał wolne bo same to byśmy chyba zwariowały od tej wichury i trzeszczącego dachu i dudniącej rury od wentylacji.. Na szczęście już się pomału z panem Ksawerym żegnamy (mam nadzieję!). Na dobranoc jeszcze nam sypnął konkretnie śniegiem:



Mam cichą nadzieję, że się do rana utrzyma i będzie można iść pohasać w śniegu.

Mówiłam, że z Marcinem stworzyliśmy sobie tradycję mikołajkowego ubierania choinki? Odkąd razem mieszkamy, zawsze ją 6 grudnia ubieramy. I w tym roku nie mogło być więc inaczej.


Choinka dotychczas co roku była czerwono-niebieska. Wczoraj postanowiłam, że podczas dzisiejszego porannego spaceru do King Crossa kupimy kolorowe lampki. Ze spaceru nici, no trudno będzie znowu czerwono-niebieska. Choineczka stoi, ozdoby przytargane z piwnicy, świąteczne piosenki dla klimatu lecą, Marcin robi test lampek. Ożesz, nie działają. I co teraz??? Szybki powrót do piwnicy, przekopywanie półek w poszukiwaniu jakichś innych lampek, przecież tyle tego było zawsze w zapasie a teraz co nic nie ma?? Ufff znalazły się. Mini komplet niebieskich i jakiś większy zielonych. Ale co tam, ważne że świecą! I Martynka frajdę ma nieziemską. Wita się z choinką za każdym razem jak do niej podchodzi. Ciągle przewiesza bombki. Niby przypadkiem lecz widać że z premedytacją, upuszcza je i sprawdza dokąd się poturlają. Dodaje przy tym "ups, Batyna jus podnosi!" i tak w kółko i w kółko, ciekawe kiedy jej się znudzi. Dobrze, że same plastiki mamy.

10 komentarzy:

  1. Kilka dni temu kupiłam ozdoby choinkowe, ale choinkę ubiorę bliżej Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię ten przedświąteczny grudniowy czas wyczekiwania, dlatego tak wcześnie ubieramy aby się jeszcze bardziej w klimat wczuć ;)

      Usuń
  2. Widzę, że amerykańskie zwyczaje u Was zawitały;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykanie tak wcześnie ubierają? ;)

      Usuń
  3. Jak znam Dzieci-znudzi Jej się nieprędko :)
    Fajny macie zwyczaj, u nas co roku tata ubiera choinkę z Elizą-ja mam się nie zbliżać :) Może dlatego, że co roku zapominać, co wiesza się najpierw-lampki, czy bombki :) A mój mąż ma chyba choinkowego świra, bo wszystko musi być jak należy :) A że u mnie nic nie musi być jak należy-no to się z choinką nie dogadamy :)
    U nas Ksawery podmuchał, podmuchał, burdel mi na balkonie zrobił, i tyle go widzieli... A teraz ktoś musi ten balkon posprzątać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u nas jest odwrotnie, ja mam świra że wszystko musi być jak należy ;) Rok temu mężnemu się trochę oberwało bo źle lampki powiesił i w jednym rzędzie choinki było ciemnawo ;)

      Usuń
  4. ja dopiero muszę kupić plastikowe ozdoby choinkowe żeby ubrać choinkę :)
    oj sypnęło śniegiem, u nas też, ale o wiele mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już nie ma śniegu tylko deszcz pada od rana ;(

      Usuń
  5. ho ho ho mikołaj fajna sprawa zwłaszcza dla dzieciaczków :D

    w tym roku myślę nad żywym drzewkiem w donicy :)

    pozdrawiam cieplutko :) wpadłam z rewizytą i będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myśleliśmy nad żywą choinką żeby ją później do ogródka przesadzić. Może kiedyś ;)

      Usuń