19.01.2014

Dwulatek i kolory + nowa odsłona maty edukacyjnej dla niemowląt

Martynka, choć gaduła niesamowita i w mig łapie wszystko, a nauka krótkich wierszyków i piosenek to dla niej bułka z masłem, ma problem z nazewnictwem kolorów. Wszystko jest dla niej "dółte" albo "czewone". Zaczęłam się już nawet zastanawiać, czy aby nie ma problemów z rozpoznawaniem kolorów. I wymyśliłam taką zabawę...

Jako że budowanie z klocków Duplo jest u nas na porządku dziennym i robimy to na prawdę bardzo często, postanowiłam czas spędzany na wznoszeniu budynków wykorzystać na naukę kolorów.

Układam na podłodze kilka klocków, biorę jeden z nich i proszę Martynkę aby podała mi drugi klocek w takim samym kolorze.



Martynka nie ma żadnego problemu ze wskazaniem identycznego klocka. Zgadzają się nawet co do odcienia.



I praktycznie zawsze kiedy pokazuję i proszę aby podała mi np klocek niebieski, ona mi go daje mówiąc "proszę, niebieski". A gdy za chwilę pokażę niebieski i zapytam, jaki to kolor? Odpowiada że żółty albo czerwony.


Pisałam na FB że u nas znów "na czasie" jest mata edukacyjna. Przeżywa właśnie swoją drugą młodość. Przeleżała półtora roku w otchłani garderoby, aby dwa dni temu podczas porządków zostać zauważona przez Martynkę. Martynka kazała ją sobie rozłożyć, bo "tak jak dzidzia Tinka poleży". Poleżała 5 minut po czym mówi "mama bób namjot!" Cóż było począć? Nakryłam ją kocem.



I tym sposobem niemowlęca mata edukacyjna znów zajmuje honorowe miejsce w naszym domu. I nie zanosi się, że Martynka pozwoli ją schować, gdyż spędza w namjocie sporo czasu, wraz z ukochanym misiem Melą.
A zaznaczyć trzeba jeszcze, że Martynka ma namiot. Przez prawie rok w jej pokoju stał ten oto ikeowy model:

źródło: Ikea
Ponieważ jednak namiot ten nie pełnił żadnej funkcji poza byciem przechowalnią dla maskotek, został zwinięty po drugich urodzinach. Rozstawiony znów w okolicach Świąt, aby dosłownie kilka dni temu zostać złożonym i ukrytym w czeluściach garderoby. Ale jest też pozytyw tej zamiany. Nowy "namiot edukacyjny" jak go nazwałam, zajmuje zdecydowanie mniej miejsca.

Ps. Na FB jest link do filmu w którym Martynka "liczy". Zapraszam :)

10 komentarzy:

  1. U nas nauka kolorów poszła łatwo i przyjemnie ;) Maluch zna już wszystkie, no poza jakimiś odmianami typu amarant itd. Ale pomysł z klockami bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nam jakoś opornie idzie z zapamiętywaniem tych nazw kolorów, podstawowych kolorów rzecz jasna bo o amarantach i innych takich nawet nie myślę ;))

      Usuń
  2. nauka kolorów może się odbywać na wiele różnych sposobów. Kolory przecież są wszechobecne:) Ja kiedyś zrobiłam ogromne plansze, na nich farbami wymalowałam ogromne koła. Mówiłam czerwony i szybciutko siadaliśmy na tą planszę. Inną wariacją zabawy z planszami było zbieranie rzeczy z pokoju w kolorze planszy i układanie ich w środku koła:) Nazwy utrwalą się z czasem:) ważne, żeby była przy tym zabawa:):)

    http://alelarmo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł z tą planszą z kolorowymi kołami! Podkradnę go jeśli pozwolisz ;)) Tylko planszę będę musiała wieczorem przygotować, bo jak Martynka widzi farbki to świat przestaje istnieć liczy się tylko mazanie nimi po kartce ;))

      Usuń
  3. Jeja :) Genialny pomysł... :) z tą matą :) My na razie na etapie mówienia zwierzaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wcześniej było wiadomo że z maty można zrobić namiot, to byśmy nie kupowali ikeowego ;))

      Usuń
  4. O mamy tą samą matę, która była potrzebna bardzo krótko. Czyli jest szansa, że w przyszłości jeszcze się przyda :)) świetny pomysł z tym namiotem...chyba bym na niego nie wpadła!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też na niego nie wpadłam, jak pisałam wyżej w przeciwnym razie nie kupowalibyśmy tego ikeowego ;))

    OdpowiedzUsuń