27.01.2014

Jak oduczyć dziecko ssania smoczka?

W życiu każdego rodzica przychodzi ten ciężki czas, kiedy trzeba podjąć decyzję o oduczeniu malucha ssania smoczka. Szczęściarzami są ci, którzy w ogóle tego uspokajacza nie dali dziecku. Choć niech się aż tak nie cieszą ci szczęściarze, bo przed nimi są też przecież inne oduczania ;)) Ale dziś o smoczku.



Po co w ogóle dziecku smoczek?
To chyba wie każdy. I o ile niemowlęta powiedzmy że smoczka w jakiś sposób potrzebują aby się uspokoić, tak małe dziecko już nie.

Co więc zrobić, jeśli nasz maluszek przekroczył magiczną linię pierwszych urodzin i z niemowlęcia stał się małym dzieckiem, ale ani myśli rozstać się z uspokajaczem?
Przede wszystkim, przeanalizować sytuację. Jak często mój maluch ssie smoka w ciągu dnia? Czy gdy płacze, potrafi uspokoić się w inny sposób? Czy może używa go tylko do zasypiania? Jeżeli używa go tylko do zasypiania, to właściwie problemu jeszcze nie ma. Aczkolwiek osobiście i tutaj nie czekałabym zbyt długo z odstawianiem, ponieważ im później tym trudniej. Jeśli jednak mamy w domu smoczkoholika co to się z uzależniaczem swym rozstać nie potrafi, powinniśmy gruntownie się zastanowić czy może już coś w kierunku odzwyczajania nie zadziałać?

Internet mówi nam, że ssanie smoczka "stwarzać może problemy z utrzymaniem języka który przez większość czasu przyciśnięty jest do dolnej szczęki, pozwala wiotczeć mięśniom artykulacyjnym, powoduje problemy z rozwojem mowy..."*
Jak wiadomo jednak, tonący brzytwy się chwyta. I nieraz kiedy dziecko marudzi, płacze bez powodu, a nas akurat boli głowa, dajemy mu tego smoczka dla świętego spokoju. W końcu jednak przyjdzie czas, że trzeba będzie powiedzieć temu dość. I się powtórzę - im wcześniej to zrobimy, tym lepiej.

Bo spróbujcie sami odebrać sobie coś, od czego uzależnieni jesteście i swojej codzienności bez tego sobie nie wyobrażacie. Ciężko by było, prawda? A nie oszukujmy się - im dziecko starsze, tym lepszą ma pamięć i trudniej będzie mu zapomnieć o tej bardzo lubianej czynności jaką jest ssanie smoczka. Poza tym, roczne dziecko ma tak wielką potrzebę poznawania świata, że bez większego problemu możemy sprawić, że nie będzie miało czasu na myślenie o smoczku. Dziecko które się nie nudzi, które ma zapewniony wolny czas zajęciami, zabawami, itp itd, łatwiej poradzi sobie z tą stratą.

Od czego więc zacząć?
Najpierw musimy się zastanowić, czy chcemy się pozbyć smoczka tylko w ciągu dnia, czy od razu całkowicie. My zaczęliśmy od pozbycia się go w dzień. I jak pisałam wyżej, wcale nie było to jakoś wybitnie trudne. Wystarczyło zainteresować coraz to wymyślniejszymi zabawami, odwracać uwagę kiedy przychodziły chwile smutku, oglądać chmurki na niebie, szukać kotków, piesków przez okno, śledzić samochody i zachwycać się nimi wesoło.
Jeśli jednak Twój roczny maluch nie jest tak podatny na zamianę smoka na inne atrakcje i za nic nie chce go oddać, albo masz smoczkoholika w wieku od półtora roku wzwyż, proponuję pozbyć się tego nałogu całkowicie.

Oduczamy smoczka całkowicie.
W czeluściach internetu znaleźć możemy informację, że najlepszy czas na oduczenie dziecka to 2 latka. Moim zdaniem to zdecydowanie za późno. Półtora roku to maks, aby jeszcze w miarę bezbolesny sposób pozbyć się uspokajacza. Widzę po Martynce, jak wielką różnicą byłoby to pół roku. I wiem, że gdyby przyszło nam teraz pozbywać się smoka, to byłaby istna tragedia. Jeśli więc masz dziecko, które skończyło 18 miesięcy i wciąż korzysta z "dobrodziejstw" smoczka, czym prędzej mu go odbierz!

Jak to zrobić?
I znów na ratunek przychodzi nam internet. A w nim mnóstwo porad. Od stopniowego dziurawienia gumowej części uspokajacza, poprzez smarowanie go musztardą czy też innymi specyfikami mającymi niedobry smak, aż do nagłego odebrania go.

O czym musimy koniecznie pamiętać?
Jeżeli podejmujemy decyzję o zakończeniu przygody ze smoczkiem, nie wolno nam się poddać!
Moim zdaniem najlepszy sposób, po przeanalizowaniu wszystkich innych, to odcięcie końcówki smoczka i podanie dziecku samej tarczki jeśli się o niego upomina. Dorabiamy do tego oczywiście odpowiednią historyjkę, co się z tym smoczkiem stało. Nam zabrał go kotek dla swoich malutkich kociaków, które prawdopodobnie tamtego dnia na spacerze widzieliśmy. Jeżeli mamy w domu kilka smoczków, pozostałe wyrzucamy! Nie zostawiamy sobie furtki awaryjnej, bo wtedy na sto procent z niej skorzystamy.

Jak to przetrwać??
No nie oszukujmy się, będzie ciężko. Będą płacze, histeryczne wręcz, będą nocne pobudki z krzykiem, będzie problem z uspokajaniem malucha. A przynajmniej na to się nastawmy. Jeśli jakimś cudem nasz maluch przejdzie ten etap bezproblemowo, to przynajmniej miło się zaskoczymy.
Więc jak przetrwać? Pierwsze i najważniejsze, to musimy uzbroić się w ogrom cierpliwości. Przygotować się na nieprzespane noce. I to właściwie tyle ile możemy zrobić. Reszta w rękach malucha. Na pewno jednak, nie poddawajcie się! Po kilku koszmarnych nocach maluch przyzwyczai się że nie dostanie tego czego chce. Zaskoczycie się, jak ładnie potrafi zasypiać bez swojego uspokajacza. I jak nagle nocne pobudki przestaną istnieć (u nas przestały. Bo wcześniej bywało, że Martynka wybudzała się z płaczem gdy smoczka zgubiła w pościeli).


A jakie Wy macie doświadczenia w oduczaniu?

*źródło: psychologiadziecka.org

2 komentarze:

  1. Doświadczeniem tego raczej nazwać nie można. Przestałam dziecku dawać smoka gdy miało 6-7 mies. Zastosowałam metodę zagadania i odwrócenia uwagi. Kolejnego dnia nie było już tematu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja odstawiłam smoczek po roku od narodzin syna. Tęsknił pierwszego dnia, ale nie nadmiernie Drugiego dnia życie wróciło do rytmu sprzed pojawienia się smoczka i wiem, że takie bezbolesne pożegnanie to duże szczęście. Zazwyczaj bywa o wiele trudniej i boleśniej, szczególnie dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń