13.02.2014

Jak Martynka pająka znalazła

Szykujemy kolację. Nagle przybiega Martynka do kuchni z okrzykiem "zobaczcie jak idzie!" Myślę sobie, znowu wyimaginowany wąż z którymi w ostatnich dniach się Martynka bawi, które naśladuje i które na końcu łapiemy i sprawdzamy czy potrafią latać wyrzucając je przez okno. Patrzę więc w miejsce w które Martynka pokazuje i chcę powiedzieć: o rzeczywiście idzie, złap węża wyrzucimy go przez okno. Tymczasem mówię: rzeczywiście idzie, złap węęę... i łapię Martynkę i w podskokach znajdujemy się na kanapie. Po podłodze biegł pająk. Ogromny! Z tych tłustych czarnych :/ Skąd on się tu wziął?????? Temperatura od paru dni w plusie, pewnie gadziny się pobudziły i atakują! Nienawidzę pająków, boję się ich koszmarnie.. Lecz zachowuję zimną krew, nie piszczę jak zawsze i nie mam odruchu otrzepywania się w poczuciu że właśnie łazi po mnie co najmniej setka tego czegoś.. Marcin szybko go znokautował butem i wyrzucił. A Martynka przeżywała tego pająka, dopóki nie zasnęła. Była na dole u dziadków opowiedzieć, a nawet przyprowadziła ich celem zademonstrowania gdzie był pająk, jak szedł i jaki ogromny był. I przypomniało się jej, jak u Peppy był pająk o wdzięcznym imieniu chude nóżki. I wydawała się całkiem ucieszona, że i u niej pan chude nóżki był. Tylko pobawić się z nim nie zdążyła, jak Peppa. A mi słabo jest na samą myśl, że ona mogła go wziąć do łapki...

I na deser film: Martynka vs puzzle:


0 komentarze:

Prześlij komentarz