27.03.2014

Dylematy łóżkowe - the end



W życiu każdego Bąbla przychodzi czas, kiedy łóżeczko ze szczebelkami staje się zbyt ciasne i niewygodne. W życiu każdego rodzica spowoduje to lekki zamęt. Kolejny zamęt, identyczny jak wtedy kiedy trzeba było kupić wózek, krzesełko do karmienia czy fotelik samochodowy. Na jaki model, spośród setek dostępnych, się zdecydować?


Nie inaczej było u nas. Temat większego łóżka przewijał się przez moją wyszukiwarkę laptopową odkąd Martynka skończyła półtora roku. Po nocach nie spałam, tylko analizowałam, zastanawiałam się, dumałam.. Jakie ma być duże to nowe łóżko? 140 cm? Czy lepiej 160? A może od razu dwumetrowca wstawić? Jaki kolor? Jaki wzór? Barierka z jednej strony czy z dwóch?

Pewna byłam tylko co do tego, że musi mieć szufladę i materac niepiankowy.

I kiedy już, prawie zamówiliśmy łóżeczko, po tygodniach wertowania allegro, kiedy to została nam tylko decyzja co do wzoru, jednego z tych:


Całkowicie przypadkiem wygooglałam niepochlebną opinię o firmie. I zaczęłam czytać, najpierw na forach, później komentarze o nich (ja zawsze czytam komentarze potencjalnego sprzedawcy na allegro. zawsze. ale będąc w łóżkowej desperacji, nie zajrzałam jakimś cudem do tamtej zakładki). I nagle zaczęło się rozjaśniać, dlaczego mają dwa konta na allegro. Liczba klientów zadowolonych, oraz nieusatysfakcjonowanych była porównywalna. Myślę sobie, nie ryzykujemy. Znając życie, trafi nam się jakiś felerny egzemplarz przysłany po miesiącu oczekiwania i nie będą chcieli uznać reklamacji. A mnie chyba szlag trafi jak będę miała odsyłać łóżko na swój koszt.

Szukamy dalej... O nie, o nie, o nie...

Dobra, jedziemy do Ikei. Ikea jako cenowy raj dla przeciętnego człowieka, powinna nam zaoferować niemały wybór łóżek dziecięcych nie uszczuplając aż nadto naszego portfela. No powinna, prawda? W Ikei z reguły jest wszystko.
Tak, łóżek jest kilka. Kilkanaście? Whatever. Nic mi się nie podobało. Nic, kompletnie NIC, wielkie zero, null, wracamy z pustymi rękoma.. Wzbogaciła się tylko Martynka o nowy zestaw pluszowego żarełka.

Co dalej??
Martynce w łóżeczku coraz ciaśniej. Każdy ruch przez sen kończy się uderzeniem o szczebelki. Siniak za siniakiem pojawiają się na moich maleńkich nóziach.
Mam łóżkowe koszmary nocne.
Mam dość allegro.

Nie no, trzeba się spiąć i coś wreszcie znaleźć.
Pomoc mężotaty? "ładne, ładne, to też fajne, o i to fajne.. a tak w ogóle to cokolwiek wybierzesz będzie super".

Dobra, robię plan sytuacyjny.
-> Łóżko musi mieć 160 cm. 140 zbyt szybko zrobi się za małe, 200 to jednak zbyt duży kloc jak na teraz.
-> Łóżko musi mieć szufladę. Ale o tym pisałam.
-> Materac nie może być samą pianką. O tym też już pisałam.
-> Kolor musi być biały. A co! Dość mam już wszystkiego w odcieniach drewna. Martynka będzie mieć śliczne, białe mebelki.

Ilość stron na allegro drastycznie się zmniejszyła. Ufff.
I nagle jest.
Ono.
Drewniane, białe, z szufladą, odpowiedniej wielkości i z odpowiednim materacem. I cena całkiem odpowiednia. I komentarzy nie ma niekorzystnych.
Dobra, KUPUJEMY!

Dwa dni później przywiózł je kurier. Szybko zostało złożone i z miejsca zaakceptowane przez swoją nową użytkowniczkę.





Po złożeniu odkryta została jego wada: szuflada jest krótsza niż łóżko. O co kaman? Wchodzę na aukcję, szukam wymiarów. W treści aukcji jest zapisek o "głębokiej szufladzie", ale wymiarów to już nie podali. Składam reklamację mailową. Miła pani oddzwania i informuje, że oni takie szuflady mają. Zirytowana informuję, że powinni zaznaczać to w aukcji czy też zdjęcia pokazujące niedoróbkę wklejać. Miła pani proponuje odesłanie szuflady, ja się waham no bo co ja zrobię bez niej? Gdzie pomieszczą się zabawki? Miła pani proponuje zwrot kosztów połowy wartości szuflady celem zadośćuczynienia. No to się zgadzam bez wahania of course. Następnego dnia na konto wpływają pieniążki, a "dziurę" między szufladą a ścianą zasłania jakiś czas później regał. I dlatego na zdjęciach jej nie zobaczycie.



Miałam krótko i zwięźle napisać, że łóżko kupione w styczniu sprawdza się super, że wytrzymuje harce Martynki wraz z Madzią, że Martynka pomimo moich obaw nie spadła z niego ani razu, że pomimo Marcina obaw może w nim się kłaść osoba dorosła ("Aga tylko ty się nie kładź w tym łóżku bo zobacz jakie to ma deski cienkie" "To porównaj sobie jego deski z deskami w niemowlęcym, jest różnica?" "No jest i to znaczna" "No właśnie, a w niemowlęcym ile razy się kładłam celem zastawienia wyjścia, żeby Martynka zamiast w kółko wychodzić przytuliła się i położyła, no i jakoś nic nie trzasnęło" "WTF???") i że nawet mogą w nim spać bez problemu dwie osoby (czy ja już mówiłam, że gdy Marcin w nocy do pracy wstaje i mnie przypadkiem obudzi, to nie mogąc sama dalej zasnąć chodzę do Martynki i śpię w nogach jej łóżka?). Miałam, ale jak zaczęłam pisać to powróciły tamte wyborowe koszmary. No i tak jakoś wyszło, przydługo. Ktoś to w ogóle przeczyta w całości?

0 komentarze:

Prześlij komentarz