12.04.2014

Dzień pełen zmęczeń - Przeźmierowo i park rozrywki w Skórzewie





Dawno nie zmęczyłam się tak bardzo jak dziś!
"Rodzinka" dała mi w kość.
Będę mieć zakwasy jak nic.
Ale od początku...










Plan na dziś zakładał, że udamy się do nowo otwieranego parku rozrywki Rodzinka w Skórzewie koło Poznania. Pisałam wam zresztą rano, że się doczekać nie możemy godziny 12. Gdy wybiła 12, no może 12.30 bo Marcin miał opóźnienie w powrocie z pracy, w każdym razie jak tylko wrócił wskoczyliśmy w samochód i pojechaliśmy. Pięć minut później parkowaliśmy auto pod lasem, hen daleko od celu podróży gdyż kompletnie nie było miejsc. Gdy weszliśmy na teren Rodzinki, przedarliśmy się przez ogrom samochodów na parkingu, naszym oczom ukazała się okazała kolejka do wejścia. Myślę sobie na co oni czekają?? Dopiero po chwili uświadomiło mi się, że na pewno środek jest zapełniony na maksa! Godzina stania w kolejce jak nic.. Ale w sumie czego się można było spodziewać, skoro wejście darmowe? ;)

Chwila na konsultację i decyzja: nie czekamy. Jedziemy do Przeźmierowa, na tamtejszym placu zabaw przecież jeszcze nigdy nie byliśmy.


Sobotnie południe, słonko grzeje, a tam pustki. Chyba wszyscy pobliscy mieszkańcy stali w kolejce do Rodzinki :)


Plac ma dużo atrakcji, kilka huśtawek sprężynowych, huśtawki zwykłe, karuzele, zjeżdżalnia z drabinkami i ścianką wspinaczkową, huśtawki równoważnie, lokomotywa i coś, co widziałam pierwszy raz: rura na sprężynie, do której można wejść i się w niej bujać.



Zabrakło nam tu jednak piaskownicy. Dookoła jak widać ogrom piasku, ale zmieszanego z papierkami, petami i jakoś tak niefajnie się w nim bawiło.


I jeszcze jedna atrakcja: startujące samoloty widać stąd rewelacyjnie!



Po prawie dwóch godzinach harców na placu, wróciliśmy do domu zahaczając po drodze o najlepszy kebab w mieście. I frytki dla Martynki.

A po południu zapadła decyzja - jedziemy jeszcze raz do Rodzinki. O dziwo, tym razem nie było w ogóle kolejki przed wejściem! Za to w środku tłoczno, ale co tam. I muszę przyznać, że to jak dotąd najfajniejszy park rozrywki w jakim byliśmy. Takiego małpiego gaju dla maluchów jeszcze nie widziałam! Na pierwszy rzut oka przeraziła mnie jego wysokość, Martynkę chyba też bo jak zaczęła się wspinać to zaraz zawróciła z płaczem. Ale jak tylko zobaczyła szerooooką zjeżdżalnię od razu weszła na górę. Zafundowała mi niezły wycisk.


Zdjęć stamtąd w sumie nie ma, bo dużo ludzi było a Martynka z szybkością rakietki się przemieszczała i musiałam się szybko wspinać i biegać żeby jej nie zgubić. Ale pojedziemy tam jeszcze nieraz, więc nadrobimy zdjęciami.

0 komentarze:

Prześlij komentarz