25.04.2014

Chcę zatrzymać ten czas






Martynka została przyjęta do przedszkola. Od września, wraz z innymi trzylatkami, będzie spędzać codziennie po 8h poza domem. Ona jeszcze nie wie, co ją czeka. Póki co chce iść. A ja? Siedzę i ryczę...











No może przesadziłam. Nie ryczę. Jeszcze nie.
Ale przeraża mnie okrutnie to, że już jest ten czas na przedszkole. Chciałabym zatrzymać ją w domu, choć jeszcze troszkę. nacieszyć się moją małą dziewczynką, zanim na dobre będzie musiała wsiąknąć w edukacyjną rutynę. Najpierw przedszkole, zaraz potem szkoła, a dalej to nawet wolę nie myśleć...

Tak szybko ucieka ten czas... Moja mała dziewczynka to już dwuipółlatek. Rozgadany, mający swoje zdanie na wszystko, pokazujący humorki. To już nie niemowlak sprzed dwóch lat, przesypiający całe spacery w głębokim wózku. To już nie półtoraroczniak sprzed roku, nieśmiało stawiający kroki na placu zabaw. To mała dzikuska, rozbiegana, roześmiana, wskakująca susami na drabinkę, huśtająca się na rurze od zjeżdżalni, budująca domki z piasku. To wulkan energii. Szaleje na rowerku biegowym, wraca do domu i szaleje z psem siłując się z nim na zabawki, wyrywając mu je i uciekając z nimi zaśmiewając się przy tym do rozpuku.

Wiem, że potrzebuje kontaktu z rówieśnikami. Potrzebuje bawić się z dziećmi.
Ale ja potrzebuję jej, spędzania z nią całych dni, leniwych poranków, zastanawiania się co zjemy na śniadanie, spacerów do kaczek, poprawiania spinek we włoskach rozwianych przez wiatr... Nie chcę, żeby to się skończyło. Tak bardzo nie chcę...

0 komentarze:

Prześlij komentarz