08.06.2014

Idealne na upalne + autem na budowę

Upały wróciły. Kopnijcie mnie, bo narzekam! Jest po 22, siedzę przed komputerem przy otwartym szeroko oknie i zdycham.. Zdycham z gorąca i duszności..
Ale za to Martynka ma radochę. Bo może się bez granic pluskać w basenie, robić błoto w piaskownicy i taplać się w tym błotku i skakać po nim jak Peppa. A ja mogę legalnie zdychać w cieniu na ogrodowej huśtawce, z wyciągniętymi girkami i poduchą pod głową.
W takie upały apetyt mi nie dopisuje. Martynce wręcz przeciwnie.



Dziś jadła za czterech, a najwięcej pochłonęła czereśni i truskawek. A ja byłam w siódmym niebie, że Ona tak ładnie je zajada, jak nigdy! Po śniadaniu - owoce. Po obiedzie (bardzo dużym, bo zjadła go tyle ile przeważnie zjada na dwa obiady) - owoce. A na deser dziś było Martynki ulubione tiramisu. Czyli pokruszone biszkopty z jogurtem naturalnym posypane kakao.


A wczoraj na deser był makaron z truskawkami. Zmiksowane truskawki z jogurtem naturalnym i cukrem. Ale nie zasmakował za bardzo. Martynka woli makarony "na słono".


A co robimy w przerwach od pływania w basenie i zażywania błotnych kąpieli?
Czytamy. Na kocyku, w cieniu drzew, obłożone poduchami aby było mięciutko. Odprężamy się przy książkach. Dziś królowały "Auta" i "Na Budowie", których zdjęcia na łonie natury chciałam takie piękne zrobić, ale nie zrobiłam bo aparat został w domu. Bałam się, że go zagotuję w tej temperaturze ;)

Ale przy okazji, na recenzję rzeczonych książeczek was zapraszam.


Bo "Auta" i "Na Budowie" wydawnictwa Babaryba to książki, które większości maluchom zapewne przypadną do gustu. Z ogromem szczegółów, z ładnymi kolorowymi ilustracjami, bez tekstu - czyli do wspólnego czytania i zabawy. Bo kto jak nie rodzic, uruchomi wyobraźnię i wymyśli najwspanialszą historię?













Na filmie zobaczycie, jak się można jeszcze z książeczkami bawić. Mi osobiście od razu przypomniało się, jak za dziecięcych lat razem z siostrą bawiłyśmy się w podobny sposób wielką, kartonową książką w której było wnętrze domku i jakaś historia o nim. Nie mogę sobie przypomnieć co to była za książka. Ale może ktoś z was skojarzy i napisze mi tytuł?
Ona była ogromna, mając lat 7 czy 8 czy ile tam miałyśmy, pamiętam że sięgała nam gdzieś do pasa bodajże. I miała niebieską okładkę. We wnętrzu był dom, oraz jakieś inne historie, chyba coś było o ubieraniu mieszkańców, ale ręki sobie uciąć nie dam :) Kojarzy ktoś??

0 komentarze:

Prześlij komentarz