14.07.2014

Fotelik rowerowy kontra przyczepka - co wybrać?

Czy jest tutaj rowerowa mama, która nie miała dylematu czy zainwestować w fotelik czy w przyczepkę? Łapka w górę?
Ja osobiście nie znam takiej mamy. Ani takiego taty rzecz jasna. Śmiem twierdzić, że u każdego szczęśliwego posiadacza przyczepki bądź fotelika, nawet jeśli był swojego wyboru pewny, przez moment, króciutki, najmniejszy, zaświtała myśl - a może jednak lepsze będzie to drugie?


Sama spędziłam długie godziny na wyszukiwaniu opinii o jednych i drugich, czytałam, oglądałam, zastanawiałam się. Jako że rowerowo-martynkową przygodę rozpoczęliśmy dopiero w tym sezonie, nie brałam pod uwagę fotelików montowanych na przedzie, gdyż one mają mniejszy zakres wagowy.

Ale wracając do tematu: jak to się stało, że staliśmy się posiadaczami fotelika a nie przyczepki?
Po wstępnym rozeznaniu terenu, kiedy pomimo czytania i oglądania byłam coraz bardziej niezdecydowana, stworzyłam sobie trzypunktową listę, taką poglądową:


Fotelik - plusy:
+ dziecko jest bliżej, przez co mam nad nim większą kontrolę
+ możemy rozmawiać
+ siedzi wyżej, widzi więcej świata dookoła*

Przyczepka - plusy:
+ komary ani deszcz w niej nie straszne
+ dziecko może się bawić zabawkami
+ ma większą swobodę niż w foteliku


Zapisałam to sobie i dumałam, co jest dla mnie istotniejsze?
Na pierwszym miejscu oczywiście bezpieczeństwo. Czyli to, że mam większą kontrolę nad tym co robi Martynka. Widzę, czy zasypia (a jadąc rowerem nie wolno spać!)
Przez cały czas dokonywania wyboru miałam odczucie, że w przyczepce maluch nie jest do końca bezpieczny. Że jeżeli jadę sama i ciągnę tak daleko za sobą przyczepkę, to może ktoś mi w nią wjechać. Wiem, że odblaski, że chorągiewka. Że ja jeżdżę bezpiecznie i zawsze sprawdzam czy mogę przejść przez ulicę. Ale idiotów w samochodach nie brakuje, wyskakujących z prędkością światła zza zakrętów. A mając Martynkę "pod ręką", w foteliku - jakoś mi lżej na duszy podczas tych naszych babskich wycieczek. Inaczej ma się sprawa, kiedy za przyczepką jedzie drugi rower. Ale ja wiedziałam, że dużo będziemy we dwie jeździły.
Przyczepka ma jednak przewagę nad fotelikiem taką, że kiedy rower upadnie, ona będzie stała nieruchomo.

Ale tak na prawdę, wcale nie to zadecydowało o kupnie fotelika.
Wzięłam mapę miasta i przeanalizowałam, gdzie i ile jest ścieżek rowerowych. Aha, jest sporo takich miejsc, gdzie trzeba przejechać po ulicy. Albo chodniku. I jak bym miała tamtędy podróżować z przyczepką?

Tym oto sposobem doszłam do wniosku, że fotelik na wycieczki po mieście. Przyczepka - wyprawy terenowe. A jako że więcej u nas tych pierwszych (choć akurat okolicę mamy bardziej terenową: piaszczyste drogi nieopodal i las, ale jednak więcej jeździmy w kierunku dzielnic centralnych miasta), wybór padł na fotelik.

* Panuje jakiś dziwny mit, że dziecko siedząc z tyłu w foteliku widzi tylko cztery litery rodzica i nic więcej. A z moich obserwacji wynika, że z fotelika nasz maluch ma bardzo dobry widok. Bo może się rozglądać naokoło, przechyli lekko główkę i widzi co jest przed rowerem. Chyba, że to zależy od roweru? Na moim jednak tego problemu z niewidzeniem niczego, nie ma.


Oczywiście chciałoby się mieć to i to :)) I moooże kiedyś, kiedy napadniemy na bank, nabędziemy również przyczepkę i po przetestowaniu dogłębnym będę mogła i o niej wam napisać. Tak, abyście mogli dokonać wyboru najlepszego dla was. Tymczasem, spodziewajcie się niebawem opinii o fotelikach rowerowych, oraz wpisu o tym, czym się kierować przy wyborze fotelika i jak spośród tylu modeli wybrać ten jeden jedyny. I dlaczego my kupiliśmy ten a nie inny.

0 komentarze:

Prześlij komentarz