03.08.2014

Dlaczego kochamy park rozrywki Rodzinka?

Jeżeli mieszkacie w Poznaniu lub okolicach i nic wam nie mówi "park rozrywki Rodzinka", koniecznie musicie przeczytać ten tekst. Jeżeli planujecie pobyt w Poznaniu lub okolicach z dzieckiem, koniecznie musicie przeczytać ten tekst. Właściwie tekst ten powinien przeczytać każdy, kto bywa w figlorajach, małpich gajach, salach zabaw, czy jakkolwiek tego typu miejsca nazwać. Bo oto przed wami miejsce, które wam się nie śniło. Park rozrywki dla najmłodszych na najwyższym poziomie!

źródło zdjęcia: parkrodzinka.pl

Oczywiście nie żartuję - to najlepsza sala zabaw w jakiej byliśmy. Co prawda mało jeszcze takich miejsc znamy, bo zaledwie tylko w poznańskich miałyśmy okazję brykać, więc może gdzieś tam w Polsce jest sala większa/lepsza/z fajniejszym wyposażeniem? Dajcie znać jeśli taką znacie.

A tymczasem usiądźcie wygodnie w fotelu i wyobraźcie sobie, że właśnie zaparkowaliście przed Rodzinką i wchodzicie do dzieciaczkowego raju. Witają was miłe panie, dają przy wejściu kartę o której jeszcze później napiszę. Nie pamiętam czy na wejściu się płaci za pierwszą godzinę, bo my korzystamy tylko z kuponów opłaconych na grouponie, ale o tym również jeszcze wspomnę w dalszej części. W każdym razie wchodzicie. Możecie skorzystać z szatni oraz z darmowych szafek na kluczyk, aby nie nosić ze sobą torebki. Nie możecie wnosić na teren parku swojego jedzenia i picia, bo macie kupić je tam. Aczkolwiek my zawsze mamy bidon czy też kubek z Tinki wodą i jeszcze nigdy nikt nam uwagi nie zwrócił.
Idziecie.
Wchodzicie na salę, w której możecie kupić wspomniane wyżej jedzenie, usiąść przy stoliczku i w spokoju delektować się kawą, podczas gdy wasz maluch bawi się w uroczym domku.


W domku jest całe mnóstwo atrakcji. Interaktywne ekrany, pudła z zabawkami, wózki dla lalek, kuchenka jak widzicie, a od zewnętrznej strony na ścianie kilka różnych drewnianych kolorowych labirynto-kręciołko-układanek (nawet nie wiem jak to nazwać)





Maluch bryka w domku. Usiedliście aby delektować się kawą, tymczasem wasz maluch bryknął już na interaktywną podłogę:



I rozbija bombki, kopie piłkę do bramki, a nawet gra w znanego wam zapewne arkanoida - jest paletką i musi odpić piłeczkę. Nie wiem ile to ma gier. Wygląda jakby miało ich z milion, bo co podchodzimy trafiamy na jakąś inną!
Tuż obok znajduje się kącik ze zjeżdżalniami, autkami, bujakami, ścianką wspinaczkową i zapewne czymś jeszcze o czym obecnie nie pamiętam.



Wypiliście już waszą kawę? Nie? To szybko, do dna bo maluch wam ucieka!


Ta biała długa ławeczka którą tu widzicie, a która jest również przy domku ale nie ujęła się na zdjęciu - to miejsce na buty. Nie musicie dreptać z szatni na boso, porzucacie buty dopiero przy strefie dywanowej.
Widzicie ekran z lewej strony na ścianie? Na nim wyświetlane są obrazy z kamer rozmieszczonych w całym parku. Jeżeli jesteście rodzicami starszaka, w tym momencie siadacie wygodnie z drugą kawą i odpoczywacie obserwując jak wasz starszak się bawi. Rodzice maluchów zdejmują w biegu buty i gnają dalej.

No to hop - na górę!


I zaraz ziuuuuu w dół:


Matka też, a co sobie będzie żałować!


A może tędy na górę?



Bo za kulki moja panna podziękuje - jakoś nie lubi póki co. Szkoda, bo ja lubię ale samej mi głupio ;)

Na górze są wieeelkie mięciutkie klocki jakby ktoś chciał się poczuć budowniczym. Tuż obok klocków coś, co docenią rodzice ale co niestety teraz dopiero widzę, nie ujęło się na żadnym zdjęciu. Wspaniałe worki sako (? prawdopodobnie), które aż proszą aby posadzić w nich swe cztery litery. Mając szkraba w miarę samodzielnego, który raczej w tym wielkim labiryncie sobie poradzi i tylko czasem trzeba biec mu na ratunek gdy utknie przy wielkich mięciutkich wahadłach lub nie przedrze się przez wielkie gumowe piłki - możemy zapaść się w worku wyciągając nóżki i relaksując się błogą ciszą (oczywiście jeżeli jesteśmy w parku w tygodniu i od samego otwarcia. w weekendy zapewne jest tam tłoczniej :))











Planowaliście spędzić tutaj godzinę? Zapomnijcie! Dwie co najmniej trzeba przeznaczyć. Bo tuż za salą w której znajduje się domek, za szklanymi drzwiami jest drugi raj - plażowy plac zabaw!


Mając starszaka, siadamy w tym momencie na leżaku lub w cieniu pod parasolem i odpoczywamy. Za kilkulatkiem oczywiście trzeba biegać i służyć mu pomocną dłonią, bo sam na linową zjeżdżalnię nie wejdzie:


Sam na poducho-balon się nie wespnie. Ale za to można legalnie sobie na tymże balonie poskakać z maluchem ;)




Atrakcji jest tu na prawdę sporo.




Na początku przyjechaliśmy do Rodzinki w niepogodę, gdy nie było co robić w deszczowe dni. Gdy zobaczyłyśmy jednak co nas za szklanymi drzwiami właśnie omija, nie powtórzyłyśmy tego błędu i bywamy tam tylko gdy świeci słońce. I nawet upał tam nie straszny! Bo gdy zrobi nam się na plażowym placu za gorąco - myk do środka i już się chłodzimy w przyjemnych klimatyzowanych pomieszczeniach.

Wspominałam na początku o karcie którą dostajemy na wejściu. Dzięki niej nie musimy mieć przy sobie pieniędzy, bo gdy chcemy skorzystać z oferty restauracyjnej czy też kawowej - nabijają nam to wszystko na ową kartę. I płacimy dopiero przy wyjściu. Rewelacyjna sprawa!

Ale, żeby nie było tak kolorowo - przyjemność zabawy w parku Rodzinka swoje kosztuje. W tygodniu jest to 15zł za pierwszą godzinę i 12zł za każdą następną. Karnet całodzienny 59zł. Porównując z konkurencyjnymi salami zabaw, gdzie za 30zł możemy się bawić cały dzień, lub w innych za 8zł przez godzinę - no to trochę drogo w Rodzince. Aczkolwiek ogrom atrakcji na pewno jest wart tego, żeby chociaż raz tam zajrzeć. I zakochać się w tym miejscu :)
Pisałam na początku, że my kupujemy bilety do Rodzinki przez groupona. Warto tam zaglądać gdy planujecie odwiedziny w Rodzince, bo dwie godziny zabawy są wtedy w cenie jednej. My kupujemy te groupony hurtem!

Ps. Nigdy, przenigdy nie ubierajcie swoich maluchów w króciutkie spodenki i sukienki, gdy idziecie z nimi wyszaleć się w sali zabaw. Musi być coś, co zakrywa kolana! Inaczej nie wygodnie się po tych konstrukcjach porusza.



0 komentarze:

Prześlij komentarz