13.08.2014

Na rowerze z dzieckiem - niebezpiecznie i bez wyobraźni!

Odkąd zaczęłam jeździć z Martynką na rowerze, zaczęłam bardziej zwracać uwagę na innych rowerzystów. I chwytać się za głowę widząc, co niektórzy z nich robią ze swoimi dziećmi. Albo raczej - na jakie niebezpieczeństwo je narażają.


Sytuacja nr 1:
Jedzie młoda dziewczyna na rowerze z małym dzieckiem. Dziecko na oko mogło mieć ze 2 lata. Jadą z naprzeciwka, po drugiej stronie ulicy. Widzę ich z daleka i myślę sobie, co ona ma za śmieszny fotelik przedni że to dziecko tak nisko. Po chwili z przerażeniem stwierdzamy, że to dziecko siedzi na rurze, w dodatku bez kasku. A ona je jedną ręką podtrzymuje.

Sytuacja nr 2:
Jedziemy spokojnie drogą rowerową, nagle wyprzedza nas szybko jadąca kobieta z dziewczynką. Dziewczynka w foteliku i z kaskiem, ale - co mi się rzuciło w oczy od razu - miała przerobiony fotelik z przedniego na tylni. Bo oparcie strasznie niskie i w ogóle nie ochroniłoby główki. Od ramion w górę wystawała sobie nad fotelik. Ja widząc ją przez sekundę miałam wizję, jak przy uderzeniu kark jej się łamie na oparciu fotelika.

Sytuacja nr 3 4 5 ...:
Dziecko, takie na oko 5-letnie bez kasku, na bagażniku rowerowym.

Sytuacja nr 6 7 8 ...:
Dziecko w foteliku z za luźno zapiętymi pasami. Tak luźno, jakby tych pasów w ogóle nie miało.


Serio tak trudno jest przewidzieć, co się może stać w takich sytuacjach przy upadku? Czy ci rodzice/opiekunowie nie mają wyobraźni?
Ale przecież ja jeżdżę bezpiecznie. To pierwsze zdanie, jakie usłyszycie z ust rodzica źle przewożącego dziecko rowerem kiedy zapytacie, dlaczego w nieprawidłowy sposób przewozi dziecko.
Rodzicu - ty jeździsz teoretycznie bezpiecznie, ale inni użytkownicy dróg już niekoniecznie.
Jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko, więc dlaczego narażasz jego życie?

0 komentarze:

Prześlij komentarz