12.09.2014

Dinozaur prosto z Peppy. Jak prawdziwy.

Mamy go od ...kwietnia? ...maja? Jakoś tak. I choć nie jest pocieszycielem ani towarzyszem codziennych zabaw, bo jak wiecie Martynka jednego pluszowego prawdziwego przyjaciela ma - puchatkowego prosiaka. To jest to pluszak, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu zabawek. Bo jest jedyny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Zrobiony specjalnie dla Martynki.


Wygrałyśmy go w konkursie który zapewne niektórzy z Was pamiętają, w konkursie na którego zasadach już więcej nigdzie udziału nie biorę bo jest to nie da się ukryć, mało sprawiedliwy sposób na wygranie - zdobycie najwięcej lajków. Trzeba albo mieć niesamowicie dużo wolnego czasu aby całe dnie spamować w grupach "wymiana lajkami", albo mieć znajomego z potężnym fanpagem który setki głosów jest w stanie załatwić (w tym miejscu podziękowania dla wujka Dawida, bo to dzięki niemu przekroczyliśmy tysiąc lajków!).

Nie było mowy o tym, że trzeba później o zabawce napisać. Ale my lubimy pisać o rzeczach wyjątkowych. A takie bez wątpienia są przytulaki tworzone przez Robaczka. I kiedy przyniosła mi go Martynka kilka dni temu, usiadłam z nim na kolanach i myślałam - czy ja wam go w ogóle pokazywałam? Pewnie tak. Ale na pewno nie na blogu. Trzeba to zmienić, każdy się nim w końcu zachwyca kto dostrzega go wśród pluszaków, więc niech się dowie o nim świat! ;)



Nie wiem jak Robaczek to robi. Jak sprawia, że te wszystkie rysunki stają się prawdziwe. I że wyglądają na żywo, jak te z obrazka. Czysta magia :)

Natomiast jestem pewna, że taki pluszak zaprojektowany przez małego człowieka byłby bezcennym prezentem. I choć u nas nie jest maskotką numer jeden, bo prosiaka nie przebije nic - to jest bez wątpienia przytulakiem wyjątkowym i takim, który pozostanie Martynce na lata. Na pamiątkę.


0 komentarze:

Prześlij komentarz