09.09.2014

Kocham takie dni.

Niespieszne poranki przy książkach i bajkach. Skakanie i turlanie się w pościeli z szerokim uśmiechem na buźce. Śniadanie w piżamach. Przygotowywane samemu smakuje najlepiej.







Czytanie po stokroć tej samej książki. Budowanie mostów nad torami elektrycznej kolejki. Smażenie naleśników na mini-kuchni i picie kawy na niby z mini-ekspresu w mini-kubeczku. Malowanie farbkami. Układanie puzzli i budowanie namiotu z poduch i koca.







Objadanie się jabłkami. Gotowanie obiadu, mieszanie ciasta na deserowe wypieki.




Zjadanie malin prosto z krzaczka. Pieczenie piaskowych tortów w wiaderkach, doprawianie ich liśćmi bzu i zerwaną trawą. Huśtanie się na huśtawkach. Granie w piłkę. Skakanie po kamieniach.




Uwielbiam takie dni. Kiedy nic nie musimy, nigdzie poza teren ogrodu nie wychodzimy. Jest beztrosko, bez patrzenia na zegarek, bez pośpiechu. Tylko razem.
Chyba polubię Martynki przedszkolne chorowanie.


A Martynka uwielbia robić zdjęcia. Na szczęście mamy dwa aparaty, więc może to robić kiedy chce. To zdjęcie prosiaka zrobiła sama.

0 komentarze:

Prześlij komentarz