19.10.2014

Urodzinki Martynki - o torcie i o prezentach. Zdjęć kilka.

Urodzinki za nami. Martynka oficjalnie stała się trzylatkiem i co za tym idzie - pożegnaliśmy się z darmowymi wejściami do zoo :) Każde jej urodziny są wyjątkowe i niepowtarzalne i na każde czekałam tak samo niecierpliwie i skrupulatnie się do nich przygotowywałam. Ale te chyba były z dotychczasowych urodzin najfajniejsze. Bo Martynka już sama wybierała bohatera na tort ze swoich ulubionych. I mogliśmy spełnić jej prezentowe marzenia.


W piątek z samego rana królewna przywdziała urodzinową koronę na głowę i różdżkę i stała się wróżką - jak z Małego Królewstwa Bena i Holly jak sama stwierdziła. Ubrana w balową suknię niecierpliwie oczekiwała gości, którzy spodziewani byli dopiero po obiedzie, no ale wiecie jak to jest jak ma się trzy lata i urodziny - czeka się od rana.
A czego, oprócz prezentów, Martynka nie mogła doczekać się w tym dniu najbardziej? Urodzinowego tortu. Widziała dzień wcześniej jak go tworzyłam. Podglądała ukradkiem, choć zasłaniałam jak się dało. Więc gdy go w końcu wnieśliśmy na stół, ze strzelającymi fontannami - minkom radości i zachwytów nie było końca.




Po torcie nadszedł nareszcie czas na prezenty.


















To były dwa dni pełne radości i zabawy! I szczęśliwej, uśmiechniętej Martynki.
A teraz, radosna Martynka radośnie wraca do codzienności - jutro z rana maszerujemy do przedszkola :))

0 komentarze:

Prześlij komentarz