04.10.2014

Wrzesień u Martynki

Jak nam minął ten pierwszy przedszkolny miesiąc?
A różnie...


Większość przechorowałyśmy. Razem.



Korzystaliśmy z ostatnich promieni letniego słońca.











Przez chorobę dużo bawiłyśmy się w domu. Gotowałyśmy razem obiady. I oczywiście sporo czytałyśmy.




Ale korzystałyśmy również z atrakcji zakupowych.



Doglądałyśmy ogródkowej jabłonki. I czekamy, aż będą się zbliżać przymrozki, aby spróbować jabłuszka.


Przedszkola było mało. W sumie to dobrze - powoli się z nim Martynka oswaja, małymi kroczkami.

Październik będzie, mam nadzieję, dużo bardziej intensywny. Mamy plany, dużo planów, nie tylko martynkowych ale i blogowych. Albo raczej - internetowych. Przede wszystkim jednak, wyczekujemy niecierpliwie urodzin. Odliczamy dni w kalendarzu. Wiemy już, jaki będzie tort. I co Martynka zaniesie z tej okazji do przedszkola. Czekamy na halloween, żeby wyciąć z dyni lampion i upiec ciasteczka dyniowe. I spróbujemy zupki dyniowej. Planujemy się dużo razem bawić. I czytać, jeszcze więcej niż dotychczas.

0 komentarze:

Prześlij komentarz