20.11.2014

Dlaczego nie kupuję gotowych kalendarzy adwentowych?

Grudzień za pasem. A wraz z grudniem - Adwent. Czy wyobrażacie sobie oczekiwanie na święta bez kalendarzy adwentowych?


Ja nie. Pamiętam, jak 6 grudnia Mikołaj zostawiał przy wyczyszczonych bucikach słodycze, a wśród nich kalendarze. Jak się zjadało sześć czekoladek od razu, aby potem skrupulatnie aż do 24 po jednej co rano zjadać. Uwielbiam to niecierpliwe oczekiwanie na Święta. I chcę, żeby Martynka też to pokochała. Dlatego już w tym roku postanowiłam wprowadzić zwyczaj kalendarza adwentowego. Właściwie, to już w zeszłym roku chciałam. Kupiłam nawet jeden taki, podobny do tych ze zdjęcia powyżej. Zjadł go Marcin, bo gdy przeczytałam skład powiedziałam że Martynka w życiu tego nie zje. Pamiętam, jak przeczytałam wtedy składy wszystkich kalendarzy dostępnych w okolicznych mniejszych i większych sklepach. I jakież było moje rozczarowanie, że wszystkie one mają niemalże identyczny skład. Nawet te z pudełkami Disneya. Nie przytoczę go teraz dokładnie, gdyż w tym roku nawet ich do ręki nie biorę. Ale zwróćcie w sklepach uwagę - cukier i tłuszcz. Czekolady jest tam może z 10%. Gdyby ktoś położył tabliczkę takiej "czekolady" na sklepową półkę, nikt o zdrowych zmysłach by jej nie kupił. Faszerować dziecko cukrem z tłuszczem roślinnym? Ja wiem, wiem że czekolady to nie jest samo zdrowie - chyba że te gorzkie. Ale jakby porównać składy czekolad znanych firm, ze składem takiego kalendarza: no to niebo a ziemia. Nigdy więcej nie kupię gotowego adwentowego kalendarza i nie dam go dziecku. Wolę zrobić sama. A jak? Pokażemy Wam już niedługo, bo właśnie się bierzemy do pracy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz