10.12.2014

Kocham te chwile

Nareszcie widać oznaki zimy na dworze. Szron na dachach, na trawie, na drzewach. Czekamy niecierpliwie na śnieg - na lepienie bałwanów i spacery z sankami.

Ale póki co, cieszymy się wspólnymi porankami w domu. Nie lubię gdy Martynka jest chora, ale lubię wstawać rano, nie spieszyć się nigdzie, chodzić w piżamach do 10 i zastanawiać się, co zjemy na śniadanie.


Lubię kiedy przychodzi do nas rano. I w piżamach, leżąc pod kołdrą oglądamy przygody ulubionych ostatnio Kosmolotów. Lubię szykować z nią śniadanie, patrzeć jak smaruje bułeczki czekoladą, jak skrupulatnie, plasterek po plasterku układa pokrojonego banana na talerzyku - równiutko, obok siebie. Jest perfekcjonistką. I nieważne czy chodzi o buciki postawione przy łóżku, kanapeczki poukładane na talerzu, czy szczoteczkę do zębów w kubeczku - wszystko musi być idealnie równo/w odpowiednią stronę zwrócone. Kiedy Martynka ogląda bajkę dvd, układa płytę w napędzie skrupulatnie, przesuwa o milimetr aby była doskonale prosto.


Lubię patrzeć, jak Martynka opiekuje się prosiaczkiem. Jak go karmi, kładzie spać. Jak opowiada mu co się wydarzyło, albo czyta bajki. Jak śpiewa piosenki improwizując na bieżąco gdy nie pamięta tekstu. Lubię jej zachcianki ubraniowe. Chociaż czasem mam dość tłumaczenia kolejny raz, dlaczego nie może założyć wczorajszej bluzki, albo tego że ulubiona sukienka dopiero schnie na suszarce. Lubię patrzeć, jak stoi przed garderobą i mówi, co chciałaby ubrać. Lubię chodzić z nią na spacery. Iść za rączkę, niespiesznie, rozglądając się dookoła. Na przejściu dla pieszych przeskakiwać z białego pola na białe. Szukać ślimaków i głośno zastanawiać się, gdzie one są i co teraz robią. Pokazywać prosiaczkowi samoloty. Uczyć prosiaczka trzymania się huśtawki.

Lubię patrzeć na nią i wspominać: jak to było rok temu. Dwa lata, trzy. Dalej nie wspominam - nie pamiętam jak to było bez niej. Czasem siadam i próbuję sobie przypomnieć, co robiliśmy z wolnymi weekendami gdy nie było jeszcze Martynki? Co robiliśmy po pracy? No nie pamiętam...

0 komentarze:

Prześlij komentarz