12.01.2015

Naucz mnie, jak się bawić - Top 3 sprawdzonych sposobów na naukę zabawy

Zabawki. Drewniane, plastikowe, świecące, gadające - jakiekolwiek by nie były, spełniają ważną rolę w rozwoju dziecka. Niestety, duża część rodziców myśli, że wystarczy kupić zabawkę i dać ją maluchowi i on samo będzie się nią bawić. A później internet roi się od pytań, co robić z dzieckiem, które nie chce się bawić zabawkami?


A prawda jest taka, że zabawy też trzeba się nauczyć. A jak inaczej, jeśli nie przez obserwację? Maluch naśladuje rodziców, chętnie zamiata podłogę, sprząta odkurzaczem, wyciera kurze - bo widzi, jak robią to dorośli. Dwu- trzylatek zostawiony sam sobie z pudełkiem puzzli, klockami z którymi nie potrafi zrobić nic innego jak postawić jeden na drugim, czy nawet kartką papieru i kredką - prędzej się znudzi, niż się pobawi. Bo ile można burzyć wieżę z klocków, mazać bezkształtne plamy po pustej kartce, czy dopasowywać niepasujące puzzle?

Jest kilka sposobów, które nie tylko pokażą maluchowi jak się można daną rzeczą bawić, ale też zachęcą go do tego, żeby pomimo początkowych niepowodzeń nie poddawał się.


1. Wyścigi.

To jeden z ulubionych "sportów" prawdopodobnie większości trzylatków. I będę o tym jeszcze pisać, ponieważ wyścigi to jest sposób idealny niemal na wszystko! Jak je wykorzystać w zabawie?
Można ścigać się, kto pierwszy ułoży puzzle (najlepiej takie, z którymi dotychczas przy naszej pomocy maluch sobie dobrze radził), dając oczywiście dziecku fory (średnio co drugi raz, żeby się nie zniechęcił ciągłymi porażkami). Można budować domki z klocków (niezbyt skomplikowane). Można wydrukować podwójne kolorowanki i ścigać się, kto pierwszy pokoloruje (to dla tych, których nie ciągnie do zabaw z kredkami).

2. Odgrywanie ról.

Figurkami czy maskotkami, nieważne. Jeżeli mamy gotowy domek dla lalek czy też innych stworków, wykorzystujemy go. Jeżeli nie, tworzymy coś na jego kształt. Można wykorzystać do tego nietypowe przedmioty (pamiętacie nasz dyniowy domek na przedszkolny konkurs z rodzinką jeży? Zrobiłyśmy dwa egzemplarze i tym drugim Martynka bawiła się tak długo, aż dynia zwiędła). Martynka mając trochę ponad dwa latka, dostała od kogoś mały domek z kotkami imitującymi Hello Kitty. Potrafiła się bardzo długo nim bawić, w wyprowadzanie kotków na spacer, w wycieczki samochodem, w gotowanie obiadu i kładzenie kotków spać. Najpierw bawiłyśmy się razem, ale szybko załapała i już mnie do zabawy nimi nie wołała.

3. Wyznaczanie zadań.

Może nie brzmi to zbyt dobrze, ale jest czasem pomocne kiedy jesteśmy z maluchem sami w domu. Gdy codziennością jest, że maluch odciąga nas od na przykład gotowania obiadu bo mu się nudzi, można mu zadać odpowiednie do wieku i umiejętności zadanie, a samemu w tym czasie zająć się obiadem. Przedszkolakowi można lekko wejść na ambicję i spytać go, czy to potrafi zrobić - na przykład czy umie zbudować wieżę z klocków w kolorze zielonym. Zadanie musi być oczywiście łatwe do wykonania. Nie tylko zapewni nam to "wolny czas" na zrobienie czegoś w domu, ale przede wszystkim pozwoli maluchowi na odrobinę samodzielności, a entuzjastycznie chwalony po wykonaniu maluch będzie w przyszłości chętniej w tego typu zabawach uczestniczył.


A co, jeżeli twój maluch pomimo wszelkich starań, nadal nie chce się bawić zabawkami?
Zaczekaj, aż pójdzie do przedszkola. Tam się tego już na sto procent nauczy :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz