01.01.2015

Sylwestrowo

Sylwester. Dla jednych to noc, w której można się bawić i pić do białego rana. Dla innych możliwość spędzenia czasu w domu z rodziną. Do której grupy Wy się zaliczacie?
My zdecydowanie do tej drugiej.

 


Nie mówię, że kiedyś się to nie zmieni. Bo może zmieni. Ale póki co, nie mam ochoty tego zmieniać. 


Całodniowe przygotowania do wielkiego, sylwestrowego balu pluszowego sprawiły nam niemało radości. Martynka upiekła pizzę, ugotowała sałatkę, zajęła się także przygotowaniem kawy dla gości - którą zamieniła w kałużę gdy ja oddaliłam się do kuchni celem zaparzenia sobie prawdziwej kawy.




A wieczorem.. Wspólnie zrobiłyśmy przekąski. Obejrzeliśmy we troje [kolejny raz] Krainę Lodu zajadając się hot dogami i wypaliliśmy wszystkie opakowania zimnych ogni.







A gdy Martynka zasnęła, był szampan i lody. I chipsów całe mnóstwo.


A o północy było tak:


Nie sądziłam, że wstanie na fajerwerki, ale wstała. Przez jakieś pół godziny od okna do okna biegała. Naoglądałyśmy się za cały rok i można było iść spać.

A Wam jak minął sylwester?

0 komentarze:

Prześlij komentarz