04.02.2015

Domanie jesteś geniuszem!

A ja jestem w szoku. Serio. Bo kiedy dwa dni temu, całkiem spontanicznie i na próbę wydrukowałam na domowej drukarce zapisaną przypadkowymi wyrazami jakie mi na myśl akurat przyszły kartkę A4, myślałam: pewnie i tak zaraz je wyrzucimy. Kiedyś widziałam na youtube czytającą w ten sposób dziewczynkę na oko dwu-trzyletnią, ale jedyne co mi wtedy przez myśl przeszło to: biedne dziecko, męczą je od najmłodszych lat nauką czytania, zamiast się bawić wkuwa nowe słówka.


Oj w jakim błędzie ja byłam. W jak ogromnym błędzie. Ale skąd miałam wiedzieć, że w tym wieku nauka czytania nie jest prawdziwą nauką? Że to świetna zabawa, że Martynka sama będzie mi przynosić te nasze karteczki i zarządzać że teraz czytamy, że będzie chłonąć nowe wyrazy jak wielka gąbka?? Jestem w szoku z jaką szybkością ona to zapamiętuje. I że tak bezbłędnie je odczytuje! Wystarczy jej pokazać i przeczytać raz, drugi, trzeci nowy wyraz. I ona już go zna. Już się w małej główce koduje, że tak wygląda mama, tak babcia, a tak śpi. Przy wprowadzaniu jogurtu, tylko raz pomyliła go ze znanym już jabłkiem. Jeden jedyny raz.
Jestem pod wielkim wrażeniem jej umysłu. Jej pamięci i tego, jak doskonale rozróżnia te słowa. Szczerze nie przypuszczałam, że tak świetnie nam z tym czytaniem pójdzie.

Pierwszego dnia czytała tak - KLIK (film nagrany komórką, więc wybaczcie jakość i to, że nie obróciłam telefonu do pozycji poziomej aby było na całym ekranie)

Trzeciego dnia, czyli dziś szło już tak:


Nie wiem, jak mogłam kiedykolwiek myśleć, że to jest nieludzkie w przypadku takich maluchów. Że się je do tego zmusza i one się przy tym męczą. Martynka sama podaje mi te kartki, siada obok mnie i czyta. Widać, że sprawia jej to wielką radość!

0 komentarze:

Prześlij komentarz