21.05.2015

Ciążownik #1 - Mdłości, siostrzyczka i wyrzuty sumienia


12 tydzień 3 dzień ciąży. Kropek ma już ponad 7 centymetrów. Wciąż daje o sobie ostro znać - senność i mdłości nie mijają...


Wstajemy przed 7, a ja o 10 już zasypiam na siedząco. Później o 13. I koło 16. Jeżeli jesteśmy z Martynką poza domem, jakoś łatwiej mi te senności znieść. Ale w domu jest masakra. Oczy same mi się zamykają...
Niecierpliwie czekam, aż to minie.
Mdłości. Niby nie są wielkie ani uciążliwe jakoś specjalnie, nie jest mi niedobrze od jedzenia, obecnie mogę jeść praktycznie wszystko. Tylko herbaty nadal pić nie mogę. Jednak najgorzej jest przy myciu zębów. Nie mam pojęcia czy do przez miętową pastę, czy też od szczoteczki. Myję zęby i czuję, że zaraz zawartość mojego żołądka wyląduje w umywalce. I tak każdego dnia.
Bardzo niecierpliwie czekam, aż to minie.
Ciąża ciąży nie równa. Z Martynką nie dolegało mi praktycznie nic. Wszystko jadłam (oprócz zapiekanek), wszystko piłam i gdyby nie przymus leżenia bo ciąża była zagrożona, mogłabym biegać i skakać bo energii mi nie brakowało. Inna sprawa, że wtedy mogłam się położyć spać kiedy tylko chciałam. Teraz nie mogę sobie pozwolić na dwie godziny drzemki w południe. No chyba, że Martynka jest w przedszkolu. Ale akurat znów od ponad miesiąca choruje. Czasem uda mi się przymknąć oko jak Marcin z pracy wróci, ale niecodziennie. Ubolewam nad tym, bo przez to jestem nie do życia..
Chociaż nie jest tak źle - wiem, że zawsze mogłoby być gorzej.

Trzy miesiące za nami. A ja się w tym czasie nie zmierzyłam ani razu. Nie weszłam na wagę (tylko u lekarza, a w pierwszej ciąży co tydzień się ważyłam i mierzyłam w domu). Mam przez to wyrzuty sumienia. Bo gdyby nie te powyższe dolegliwości ani powoli powiększający się brzuszek, kompletnie nie czułabym, że jestem w ciąży. Nie czuję się ciążowo. Jakoś nawet nie mam czasu o tym myśleć. I źle mi z tym..

Rozczula mnie Martynka. Gdy nagle mnie obejmuje i przytula swoją główkę do brzucha i mówi "kocham cię dzidziusiu". Podbiega z okrzykiem "patrzcie jak moja siostrzyczka już urosła!"
No właśnie - siostrzyczka. Martynkę pewnego razu przy chowaniu za małych jej sukienek olśniło, że jak będzie mieć siostrzyczkę to będziemy jej te sukienki ubierać. I od tamtego czasu nie da sobie przemówić, że może być inaczej. Będzie mieć siostrzyczkę i będzie jej ubierać sukienki. I nie pogadasz.

0 komentarze:

Prześlij komentarz