31.05.2015

O Jupi Parku słów kilka

W Jupi Parku byliśmy już jakiś czas temu. Aparatu nie wzięłam, a o zdjęciach robionych telefonem zapomniałam - dlatego piszę o nim dopiero dziś. Przy zgrywaniu zdjęć przypomniało mi się, że miałam podzielić się opinią! :)


Parków rozrywki kilka już w swej karierze odwiedziłyśmy. Mamy swój ulubiony, z którym ciężko innym parkom konkurować pod względem atrakcji. Pisałam o nim TU. Jednak nie przeszkadza nam to w odwiedzaniu co rusz innego miejsca, może któreś nas zaskoczy i zrzuci Rodzinkę z najwyższego miejsca w naszym rankingu najlepszych parków rozrywki ;) Jupi Parkowi nie udało się tego zrobić, ale i tak warto odwiedzić to miejsce. Zwłaszcza że mają świetną promocję, która trwa już od dobrych kilku miesięcy i widzę że nadal jest dostępna. Nazywa się "Zaczarowane Poranki" i w jej ramach otrzymujemy trzy godziny zabawy za 15zł. Normalnie pierwsza godzina jest za 12zł i każda następna za 7zł - więc z promocji warto skorzystać!

No tak, ale co tam w tym Jupi Parku znajdziemy?
Standardowo konstrukcję, która nazywa się chyba branżowo małpi gaj. Nie jest ona jakaś ogromna, ale dla trzylatka wystarczająca. Ma dwie zjeżdżalnie, jedną rurową, drugą otwartą.






Są kulki jak widać. A przy wejściu znajduje się drugi basenik z samymi kulkami, w którym młodsze dzieci mogą brykać. Jest też piramida wspinaczkowa, kilka atrakcji typu tunel-gąsienica, autka do jeżdżenia, piłki i zwierzątka gumowe do skakania, bujaki, a także duża trampolina.



Przechodząc dalej do tylnej części sali znajdziemy wspomniany wyżej małpi gaj, a także wielkie klocki plastikowe z których budować można prawdziwe pałace, domek i dość sporą kuchnię z wyposażeniem, a także konia który działa po wrzuceniu do niego dwuzłotówki.



W tle widać też kącik z mięciutkimi poduchami, na których można odpocząć po szaleńczej zabawie.
Idąc z powrotem do części przedniej sali mijamy po drodze kącik, w którym urządzane są prawdopodobnie urodziny.


Jest także strefa można by rzec multimedialna. Znajdziemy w niej interaktywne ekrany.



Są tam też jak widać miękkie klocki na których Tinka lubi skakać. Standardowo nie zabrakło także szafek zamykanych na klucz. No i toalet.


Wizytę w Jupi Parku wspominamy miło, aczkolwiek nie spędziliśmy tam całych trzech godzin gdyż głód nam na to nie pozwolił i trzeba było pędzić do jednej z pobliskich restauracji na obiad. Niemniej jednak na pewno jeszcze nie raz tam wrócimy. Atrakcji jest całkiem sporo i nie sposób się tam nudzić.


0 komentarze:

Prześlij komentarz