18.06.2015

Dlaczego moja córka nie będzie mieć kolczyków?

Burza się zrobiła na ten temat w sieci ogromna. Czyta się mimowolnie komentarz zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Zawzięte dyskusje (czy też raczej kłótnie) toczą się zwłaszcza pod artykułami, że na Wyspach Brytyjskich planują wprowadzić zakaz przekłuwania uszu u małych dziewczynek.


Moja córka kolczyków mieć nie będzie. Dlaczego?
Bo to jej do szczęścia zupełnie niepotrzebne.

Ma 3,5 roku. Widzi, że mama ma kolczyki, że babcia ma kolczyki, że ciocie mają kolczyki. Jednak nie prosiła jeszcze o kolczyki dla siebie. Ma takie jedne, plastikowe, klipsy w sumie bardziej - wsuwa się na uszka i one, ledwo bo ledwo, ale się trzymają. Do zabawy wystarczy.
No właśnie - do zabawy. Małe dziewczynki bawią się naśladując mamę w kuchni. Bawią się w sprzątanie, Bawią się w dom, w malowanie paznokci. W zabawie zakładają pierścionki. Nie można więc im dać tych "kolczyków" do zabawy, trzeba od razu dziurawić uszy?

Dla mnie piercing to piercing - nie ważne gdzie. Nie przekłuję dziecku uszu, tak jak nie przekłuję języka, nosa czy pępka. Nie zrobię także tatuażu. To wszystko według mnie trwałe uszkodzenia ciała i ja nie mam prawa decydować za kogoś, czy go podziurawić. To ciało mojego dziecka, nie moje.
I nie przemawia do mnie fakt, że lepiej jak jest maleńkie bo nic nie będzie pamiętać. Bo zapomni o bólu. Że jak małe, to nie będzie się "babrać". Szczytem dla mnie był komentarz napisany przez jedną z pań o treści mniej więcej takiej, że jej dziecko miało przekłute uszy w niemowlęctwie i wszystko było ok, a szwagierka zwlekała, przekłuła na trzy latka i się jej córce długo goiło.
No właśnie. I dlatego nie zafundowałabym dziecku kolczyków - bo nigdy nie wiadomo, jak się będzie goić.
Umarłabym ze strachu gdyby moje dziecko miało spać z kolczykami w uszach. Nie spałabym po nocach sprawdzając co chwilę, czy czasem przez sen nie wypadł któryś. Bo jak wypadnie, a się taki kilkumiesięczny brzdąc obudzi i go zobaczy, to jeszcze gotów połknąć. Przecież dzieci do trzech lat nie powinny mieć styczności z małymi elementami które można zjeść - czemu więc świadomie rodzice narażają je na kontakt z miniaturowymi kolczykami?

Jak już pisałam - nie trafia do mnie tekst o zapominaniu o bólu, o złym gojeniu gdy dziecko starsze. Sama miałam przekłuwane uszy w wieku lat nastu. Nie pamiętam, żeby to bolało. A zagoiło się nadzwyczaj ekspresowo.

Wiem, że prędzej czy później nadejdzie taki dzień, gdy Martynka zapragnie mieć kolczyki. Uświadomię jej wtedy, z czym wiąże się zrobienie dziurek w uszach. Że to boli. I dopiero gdy będzie sama absolutnie pewna i świadoma, że tego chce, pójdziemy przekłuć uszka. Jednak na pewno nie będę w tej kwestii decydować za nią.

0 komentarze:

Prześlij komentarz