23.06.2015

Palmiarnia vs przedszkolak

Wieki nie byłam w poznańskiej Palmiarni. I w sumie to już od jakiegoś czasu zastanawiałam się, kiedy najlepiej tam z Martynką pójść? W końcu się wybraliśmy. Jednak czy był to dobry pomysł?


Na spacer po Palmiarni wybraliśmy się w pewien deszczowy, chłodny weekend. Po pewnych niedogodnościach związanych z kompletnym brakiem miejsc parkingowych w pobliżu, w końcu udało się wejść do środka. Nie jest to zbyt przyjemne uczucie gdy wchodzi się z zimnego dworu ;))


Jakie atrakcje dla dzieci mamy w Palmiarni?
Praktycznie żadne. Oglądanie roślinności niekoniecznie zachwyci każdego maluszka. Martynki i kuzynki nie zachwyciło, przemknęły przez cały obiekt niemalże biegiem, zatrzymując się tylko przy nielicznych zwierzątkach jakie się tam znajdują.


Z interesujących żyjątek jest tutaj całe mnóstwo ryb. Niektóre z nich można karmić, jednak zgapiliśmy się i nie zauważyliśmy że po przeciwnej stronie kasy znajduje się automat z jedzeniem dla nich. Dopiero przy wyjściu rzuciło nam się to w oczy. Mieszkają tu także żółwie i kilka jaszczurkowatych stworzonek. Oraz kury z kogutem.








No i generalnie to tyle jeśli chodzi o atrakcje Palmiarni. Bujna roślinność dwu- i trzylatki nie zachwyciły.






Aha! Jest jeszcze jedna atrakcja, przy której nasze panny zatrzymały się na dłużej. To dinozaur!


Wstęp do Palmiarni kosztuje 7zł za osobę dorosłą i 5zł za dziecko powyżej 3 roku życia. Mniejsze za darmo. Szatnia i toaleta płatne są złotówkę.

Czy polecamy?
Sama nie wiem. Myślę, że starsze dzieci więcej by z takiej wycieczki wyniosły. Jeżeli wy chcecie popodziwiać roślinność świata to jak najbardziej można się tam udać, pamiętając jednak na wejściu o zakupie pokarmu dla rybek - wtedy zdecydowanie bardziej spodoba się maluchom ten spacer w duchocie i gorącu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz