25.08.2015

Co mnie w Huskym urzekło?

Dzień, w którym Husky trafił do naszego domu, był najbardziej wyczekiwanym przeze mnie dniem sierpnia. I nie - nie chodzi mi tutaj o psa, lecz o wózek dla naszej Oliwii. Wyczekiwany tak niecierpliwie, ostatecznie przegapiony, gdyż nie było nas w domu jak przyjechał.. Uwierzcie - pędziłyśmy na złamanie karku prawie że! (Na tyle, na ile to możliwe z wielkim brzuchem i niespieszącym się dzieckiem). Drżącymi rękoma otwierałyśmy karton...


Martynka rozczarowana - nie ma folii bąbelkowej! Ale szybko przestała ubolewać z tego powodu. Zajęła się bowiem rozpakowywaniem kół. I tak, wspólnymi siłami udało nam się wózek złożyć.


I oto jest. W pełnej krasie, z zamontowaną gondolą. Zimowy wózek dla zimowej dziewczyny. Baby Design Husky.

Duża gondola z osłonką na nóżki rewelacyjnie chroniącą od wiatru. Z folią przeciwdeszczową - niepozorną, ale pewnie trzymającą się na brzegach gondoli. Z wentylowaną budką. Z uchwytem do wygodnego przenoszenia. Z podnoszonym oparciem. Z drewnianym dnem.


Siedzisko spacerowe z regulowanym oparciem, podnóżkiem i przedłużaną budką. Z niesamowicie miękką, dwustronną wkładką (z jednej strony wersja na zimę, z drugiej na lato). Z "ukrytymi" schowkami/kieszeniami na przydatne drobiazgi. Montowane przodem lub tyłem do kierunku jazdy. Z folią przeciwdeszczową.


Solidny stelaż z regulowaną rączką. Z niesamowicie miękkimi amortyzatorami. Z dużymi, pompowanymi kołami (dwa przednie skrętne. Można je zablokować). Z koszem na zakupy - zapinanym na zamek. Z kieszonką, w której kryje się pompka.


Wózek składa się i rozkłada banalnie łatwo. To samo tyczy się montażu/demontażu poszczególnych elementów. Wszystko odbywa się intuicyjnie.


Wózek ma jeden jak dla mnie minus. Tyczy się on mocowania torby - swoją drogą niepozornej, bo niby niewielkiej, a jednak tak wiele mieszczącej. Jaki to minus? Przeczytacie w pełnej recenzji na naszej stronie - klik.
Pełną recenzję zobaczycie także w wersji video:


Martynka bardzo lubi uczestniczyć w przygotowaniach na przyjście na świat młodszej siostry. Widać, jak wiele radości sprawia jej to wszystko. I jak szczegółowo, po swojemu "sprawdza" te wszystkie przeznaczone dla Oliwii rzeczy - kocyki, zabawki, ubranka (aby były dziewczyńskie).. Tym razem nie było inaczej. Jak tylko zamocowaliśmy siedzisko spacerowe, wpakowała się w nie i koniecznie chciała przetestować w terenie. I jak tu odmówić?
Relację z tego wydarzenia zobaczycie już wkrótce.

___
Wpis powstał w ramach współpracy z Baby Design.

0 komentarze:

Prześlij komentarz