20.08.2015

Karo śmierci wróć...

"Obojętne mu było, kim będzie jego ofiara. W pewnym momencie zobaczył kobietę i dziecko idące ulicą. Postanowił, że zaatakuje dziewczynkę. Wyjął siekierę i zadał śmiertelny cios..."

Jestem przerażona tym, co się wczoraj wydarzyło. Tym, jak wiele chodzi po świecie osób psychicznie chorych zdolnych odebrać życie drugiemu człowiekowi. Bo kto o zdrowych zmysłach byłby w stanie coś takiego zrobić..?




Dotychczas bałam się, że kiedyś nastąpi taki dzień w którym moje dzieci wyjdą z domu bez opieki, że nie będę wiedziała co robią i z kim są, że coś im się stanie.. Teraz boję się jeszcze bardziej, bo wczorajsze wydarzenia pokazują, że nawet mając mamę obok nie jest tak do końca bezpiecznie. Chce mi się płakać kiedy pomyślę, że jakiś zwyrodnialec mógłby skrzywdzić moje dziecko. Bo wstał w złym humorze. Bo nie mógł znaleźć pracy. Bo taki miał kaprys.

Słuchając takich informacji na myśl nasuwa się tylko jedno pytanie - dlaczego nie ma kary śmierci? Dlaczego w myśl zasady oko za oko, ktoś nie mógł podnieść tej siekiery i odrąbać temu człowiekowi głowy? Dlaczego za to co zrobił, będzie siedział w cieplutkiej celi, dostawał jedzenie pod nos i prawdopodobnie już nigdy nie będzie musiał martwić się o to, czy znajdzie tą prace czy nie, bo po prostu nie będzie musiał? Dlaczego chroni się zwyrodnialców?

"...mężczyzna został doprowadzony do Sądu Rejonowego. Przyjechał w asyście kilkunastu samochodów policyjnych. Ubrany był w kamizelkę kuloodporną..."

I tylko czekać aż stwierdzą, że był niepoczytalny. Że dostanie najniższą karę, zostanie skierowany do jakiegoś ekskluzywnego ośrodka leczenia i spędzi tam kilkanaście lat nie martwiąc się o nic.

Czy doczekamy czasów, kiedy wymiar sprawiedliwości będzie na prawdę sprawiedliwie karał za najcięższe przestępstwa?

0 komentarze:

Prześlij komentarz