28.08.2015

Niezdarność ciążowa

Owiana tajemnicą. Nie do końca udowodniono, czy rzeczywiście istnieje. Ciążowa niezdarność. Upuszczanie wszystkiego z rąk. Brak koncentracji, roztargnienie. Zapominanie. Znacie to?


Nie mogę sobie przypomnieć jak z tym było w pierwszej ciąży. Teraz jednak zdarza się i to coraz częściej. Takie drobnostki w sumie, ale jakże działające mi na nerwy.

Nalewam sobie picie nie do tej szklanki co trzeba. Przeważnie zamiast do swojej to do Martyny, wtedy trzeba szybko przelać i szklankę myć żeby nie zauważyła że w jej niemal sterylnej, nieskażonej niczym innym niż zwykła woda, brudnej tylko na obrzeżach od biszkoptów z nutellą szklance był jakiś inny płyn. A przelewanie = rozlewanie. I sprzątanie.

Czasem wezmę z lodówki nie ten napój co trzeba (czytaj: ten, którego nie lubię) i zauważę dopiero jak już do szklanki swojej naleję. Denerwuje mnie to, bo muszę się wtedy cofać do szafki po nową szklankę, do lodówki po drugą butelkę, upewnić się że to na pewno tym razem ta dobra.. Czas się traci, a pić się okropnie chce.

Często coś upuszczam. Wysuwa mi się z rąk jak chcę przestawić z miejsca na miejsce. Najgorzej, że laptop wypada mi przy odstawianiu go na stolik, szczęście że z niewielkiej wysokości. Telefon ląduje na podłodze. Podziwiam go, że on to przeżywa bez najmniejszego uszczerbku na obudowie.

Zapominam. Co ja chciałam z tej garderoby? Po co weszłam do Martyny pokoju? Gdzie zostawiłam torebkę? A telefon?
Wcześniej listy zakupów robiłam dzień przed poranną wyprawą do sklepu. Siadałam i pisałam co potrzebne. Całą litanię z reguły. Teraz mam na lodówce przypiętą kartkę i zapisuję na bieżąco jak tylko coś mi na myśl przyjdzie, co trzeba kupić. W przeciwnym wypadku siedzę z pustą kartką, długopisem i nie wiem co napisać.

I pewnie jeszcze kilka przykładów tej niezdarności ciążowej by się znalazło. Ale obecnie nic więcej nie przychodzi mi do głowy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz