30.10.2015

ŁAAA - Dynia zła!

Dziś, a w sumie od wczoraj, w sieci znów głośno o Halloween - jak co roku praktycznie. Osobiście nie mam najmniejszej ochoty się w żadne tematyczne wojny mieszać. My nie obchodzimy obecnie Halloween. Nie przebieramy się, nie bierzemy udziału w żadnych imprezach, aczkolwiek gdy Martynka podrośnie i będzie chciała w jakimś strasznym stroju na halloweenową zabawę iść, nie widzę ku temu przeszkód. Jedyne czego sobie w tych dniach nie odmawiamy, to lampion z dyni.


Dyniowe lampiony oświetlają nam długie wieczory już od kilku dni. Obecnie są one dwa - ich przerażające zdjęcie możecie zobaczyć na naszym instagramie. A dziś, jako że piątek, że wieczór, a także z uwagi na fakt że ostatnie dni są dla mnie wyjątkowo nie łaskawe (dlaczego już marzę o porodzie - o tym innym razem..) i brak mi sił na siedzenie z laptopem, wstawiam fotorelację ze wspólnej zabawy w tworzenie jednego z dyniowych lampionów.












Za dyniowe wycinanki w tym roku odpowiedzialny był tato. Martynka oczywiście asystowała i ochoczo w drążeniu dyni pomagała. A że u nas nic się nie zmarnuje, miąższ z dyni trafił do piekarnika i przerobił się na puree, z którego upiekliśmy pyszne dyniowe ciasto (przepis na nie tutaj - klik). Pestki dyni również na zmarnowanie pójść nie mogą - suszarka do warzyw zrobi z nich zdrową i smaczną przekąskę, bądź też dodatek do wytworzonych własnoręcznie bułeczek.




I tym halloweenowym akcentem mówię wam dobranoc, a sama oddalam się w stronę łóżka zalegnąć na lewym boku i mieć nadzieję, że córka brzuszkowa zlituje się nade mną i nie będzie próbowała przedrzeć się przez skórę na zewnątrz. A może uda się obejrzeć coś strasznego z okazji tego "święta". Nie lubię horrorów, ale chyba się na jakiś skuszę.

0 komentarze:

Prześlij komentarz