27.10.2015

Dziecinnie proste ciasto dyniowe

Sezon na dynię w pełni. A z racji zbliżającego się Halloween, wielu z was zapewne zakupi dynię celem zrobienia z niej lampionu. Nie pozwólcie jednak, aby to co ze środka dyni wyjmiecie, się zmarnowało! Pestki można, a nawet trzeba wysuszyć - nadadzą się do chrupania lub też dodawania do ciast, chlebów, musli. A miąższ z dyni wykorzystać chociażby do słodkiego, pysznego ciasta.

Przepis na ciasto dyniowe znalazłam tutaj - klik, jednak lekko go zmodyfikowałam. Po komentarzach, że z ugotowanej dyni wyszedł zakalec, postanowiłam zrobić ją w sposób, w jaki zawsze robię - czyli upiec. Jak? Bardzo prosto.

Kawałki dyni układamy w żaroodpornym naczyniu, można na folii aluminiowej, można po prostu wysmarować naczynie masłem. Całość posypać szczyptą gałki muszkatołowej. Przykrywamy od góry folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30-60 minut (długość pieczenia zależny jest od wielkości kawałków). Dynia musi być tak miękka, że da się ją podusić widelcem.


Kiedy dyniowe puree jest już gotowe, rozduszamy je dokładnie widelcem i odstawiamy do ostygnięcia. W między czasie szykujemy składniki na ciasto, czyli:
- 1 szklanka mąki przennej
- 0,5 szklanki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka cynamonu
- szczypta soli
- 2 jajka
- 0,5 szklanki oleju
- 0,5 szklanki dyniowego puree

Miksujemy olej z jajkami, dorzucamy do tego wystudzone puree i miksujemy, a następnie dosypujemy wszystkie suche składniki i całość bardzo dokładnie miksujemy. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i pieczemy ciasto - według przepisu przez około 45 minut, ja jednak miałam większą blachę niż przewidziana była na tą ilość ciasta więc sprawdzałam wcześniej czy będzie już dobre i tym sposobem piekło się niecałe 30 minut.



Ciasto jest tak pyszne, że zniknęła cała blacha od razu. Nie zdążyło jeszcze dobrze ostygnąć. W oryginalnym przepisie jest ono oblane polewą czekoladową i szczerze mówiąc planowałam również ją zrobić, ale zwyczajnie nie zdążyłam :) Martynka wcinała aż jej się uszka trzęsły - a to chyba najlepsza ocena pozytywna!


0 komentarze:

Prześlij komentarz