13.10.2015

Strach

W końcu nastał ten dzień. Wyczekiwany, upragniony, w którym widzisz na teście ciążowym dwie kreski. Dwie grube, różowe kreski które nie dają wątpliwości co do twojego stanu. Wybuchom euforii nie ma końca. Przepełnia cię szczęście, masz ochotę z każdym dzielić się tą radosną nowiną. Do czasu... Aż w twoje życie wkroczy strach.

źródło: pixabay.com


Strach, bo źle się czujesz. Boli cię brzuch, jest ci słabo i odrzuca cię na sam widok jedzenia. Mdli cię na myśl o mięsie/warzywach/owocach/pieczywie [niepotrzebne skreślić]. Niewiele więc jesz i chudniesz, zmuszasz się żeby przełknąć cokolwiek na śniadanie i zaraz lądujesz w toalecie. Boisz się, czy wszystko z maleństwem w porządku. Albo...
Nie czujesz absolutnie nic. Nic, co by wskazywało na to, że jesteś w ciąży. Jesz, pijesz i żyjesz jak co dzień. I boisz się, czy wszystko jest z maleństwem w porządku.

Pierwsze usg. Widok bijącego serduszka uspokaja cię na jakiś czas. Niedługi czas. Ciągle się martwisz, czy maleństwo jest zdrowe, Czy wszystko z nim w porządku. Czekasz niecierpliwie na pierwsze ruchy, myśląc że wtedy się uspokoisz. Przecież jak zacznie się ruszać, będziesz wiedzieć że tam jest, że na prawdę żyje, że ma się dobrze.

Kolejne wizyty, badania pokazują, że wszystko jest okej. Ale to cię nie uspokaja na długo. Wystarczy, że dziecko za długo się nie rusza. Że obróci się jakoś tak dziwnie, gwałtownie a w tobie aktywuje się panika. Bo nie wiesz, co się dzieje. Boisz się, czy na pewno wszystko jest w porządku.

Coraz bliżej dnia zero. Stres, strach - przed nieznanym, lub też już poznanym ale przez niezbyt miłe wspomnienia, obawy rosną jeszcze bardziej. Boisz się, jak to będzie.

Ciąża - stan bez wątpienia piękny i wyjątkowy. Jednak przez ten strach, czasem ciężko cieszyć się z niego w pełni. Wyczekuje się tego dnia, kiedy w końcu będzie można wziąć maluszka w ramiona. Dnia, w którym zobaczy się na własne oczy, że nic mu nie jest. Że jest bezpieczny, zdrowy i można odetchnąć z ulgą.
Tylko czy aby na pewno..?
Strach o życie i zdrowie dziecka będzie nam siedział, gdzieś tam głęboko w głowie, chyba już zawsze..

0 komentarze:

Prześlij komentarz