17.12.2015

Jak pozbyć się nadmiaru zabawek?

Idą Święta. Gwiazdor/Mikołaj czy kto tam u was w Wigilię chodzi, przyniesie prezenty. Może wymarzone zabawki? Cokolwiek nowego do waszego domu (czy też pokojów waszych dzieci) trafi, warto przedtem się na to przygotować. Warto zrobić przegląd posiadanych zabawek i pod pretekstem zrobienia miejsca nowym, pozbyć się czegoś co zalega.


Niedawno przeczytałam na jednym z blogów, że podczas takich zabawkowych porządków dziecko ma mówione, że musi się pozbyć określonej ilości zabawek. Mniej więcej jakoś tak to brzmiało. Poruszyło mną to do głębi - na prawdę! Wczułam się w rolę tego dziecka. Wyobraziłam sobie, że ktoś każe mi oddać dziesięć książek z mojej prywatnej biblioteczki, które najmniej lubię. Albo piętnaście kuchennych akcesoriów/bibelotów, których najmniej używam. Tylko że to, że coś lubię mniej i to, że rzadziej czegoś używam nie znaczy, że chcę się tego pozbyć.
I dlatego ja niczego Martynce nie każę. To są jej zabawki. To ona decyduje, co z nimi zrobi. Robimy co jakiś czas takie dogłębne porządki. Przeglądamy wszystkie pudła/skrzynie z zabawkami. Wcześniej mówię Martynce, że jeżeli czymś się już nie bawi, z czegoś wyrosła, to schowamy to a ona tym samym będzie mieć więcej miejsca na nowe. Ale w życiu by mi do głowy nie przyszło, aby jej kazać pozbyć się pięciu czy dziesięciu sztuk zabawek. Wiem, że zrobiłaby to z bólem serduszka. I na pewno pojawiłyby się łzy. Bo ona to tak jak ja - przywiązuje się do przedmiotów. Choć to niby tylko przedmiot, niby na dłuższą metę nic nie znaczy - ale jest jej. To jej własność i ona decyduje czy chce to zatrzymać, czy nie.
Nie pozbywamy się rzecz jasna ogromnych ilości zabawek, ponieważ Martynka z reguły mało co chce oddać. Dlatego na tytułowe pytanie nie odpowiem, gdyż w naszym domu zabawek jest mnóstwo i pewnie tak pozostanie.
Wczoraj zabrałyśmy się za tegoroczne przedświąteczne zabawkowe porządki. I przypomniałam Martynce, że jeżeli czymś się już nie bawi - niech odłoży do postawionego przeze mnie pudełka, a ja to schowam. Ona spojrzała na mnie i mówi: ale ja bym chciała wszystko zatrzymać. I wtedy właśnie przypomniała mi się sytuacja, którą przeczytałam niedawno na jednym z blogów. Zrobiło mi się smutno gdy pomyślałam sobie, że miałabym jej teraz powiedzieć że nie może wszystkiego zatrzymać, że musi się pozbyć kilkunastu. Szczerze zrobiło mi się przykro. I żal, że zmuszałabym ją do czegoś, na co nie wyraża zgody.
I na pewno nigdy tak nie zrobię.

0 komentarze:

Prześlij komentarz