02.12.2015

Top 3 najbardziej wkurzających tekstów o zabawkach

To chyba taki nowy trend się narodził - na hejtowanie kupowania zabawek. Atakuje ten trend może nie z każdej strony, ale można go zwłaszcza w internecie zaobserwować. Co kieruje ludźmi którzy go rozprzestrzeniają - nie wiem, ale bardzo chętnie bym się dowiedziała, dlaczego chcą odbierać swym dzieciom tak krótkie dzieciństwo? Kiedy ma się bawić jeśli nie będąc dzieckiem? Czy to tylko puste słowa, a w rzeczywistości mają pokoje wypchane kolorowymi, plastikowymi, gadająco-grającymi zabijaczami czasu?


A jako że znowu sezon na kupowanie zabawek się rozpoczął, już widać pierwsze komentarze tych anty-zabawkowych, postanowiłam wyszczególnić kilka najbardziej irytujących, podnoszących ciśnienie i zwyczajnie wkurzających tekstów dotyczących kupowania dzieciom zabawek.

Zabawkami dziecka nie wychowasz.
Pojawił się ten tekst kiedyś na jednym ze znanych fanpejdży w temacie rodzicielskim i rozpoczął lawinę komentarzy. Obserwowałam tą dyskusję i zastanawiałam się, jak w ogóle można łączyć zabawki z wychowywaniem? Zabawki, jak sama nazwa wskazuje, mają służyć przecież do zabawy. Nie mogę pojąć, dlaczego ktoś w ogóle dorabia temu inną ideologię. Dlaczego zabawki miałyby wychowywać zamiast rodziców? Czy kupienie kolejnego pudełka klocków Lego czy kolejnego zestawu kucyków Pony świadczy o tym, że rodzic chce mieć święty spokój, dlatego dziecko ma taką pokaźną kolekcję tych klocków, autek czy czegokolwiek innego, żeby się w ciszy i spokoju zajęło sobą?

Zamiast zabawek wspólne spędzanie czasu.
Tego typu stwierdzenia rozwalają na łopatki.. Zwłaszcza wypowiadane w odniesieniu do urodzin czy jakiegoś innego święta. Przecież każdy lubi dostawać prezenty - a zwłaszcza dzieci, więc czemu niby im odbierać tą radość? Nie można tak zaplanować urodzinowego dnia, żeby były i prezenty i fajnie spędzony czas? Zresztą, czy na prawdę nikt nie zabiera dzieci na wycieczki, do sal zabaw, do kina, zoo czy w jakieś inne atrakcyjne miejsca, w dni zwykłe? Potrzebne są na to jakieś specjalne święta?

Dostaje co chce = rozpieszczony bachor.
No tu to już nóż się w kieszeni otwiera. Człowiek nie ma pojęcia o sytuacji, nie zna codzienności, zobaczy jakiś urywek, skrawek z życia, że Mikołaj przyniesie worek prezentów, gdzieś dojrzy zdjęcie z urodzinowego poranka w towarzystwie kilku kolorowo zapakowanych paczek i już komentuje. Obraża. A tak na prawdę nic nie wie.


Tego typu stwierdzeń jest całe mnóstwo i można by na ten temat pisać i pisać. A im bliżej Świąt, tym więcej można o tym w czeluściach internetu poczytać. Zastanawia mnie, dlaczego tak ochoczo się negatywnie komentuje tematy o kupowaniu zabawek, co kieruje tymi komentującymi - zazdrość? Nic innego na myśl mi nie przychodzi..
A jeżeli to czytasz, drogi przeciwniku uszczęśliwiania dzieci zabawkami, zamiast pluć jadem w stronę rodziców którzy spełniają materialne marzenia swych pociech, zastanów się nad tym, czego twoje dzieci nauczą się od ciebie obserwując twoje zachowanie i stosunek do poglądów innych. I nie martw się, ja nie mam zamiaru wychowywać moich dzieci zabawkami, one nam służą tylko i wyłącznie do zabawy. Wspólnej zabawy. O nasz czas także się nie martw, spędzamy go razem całe mnóstwo i nie brakuje nam atrakcji. I niech cię głowa nie boli, nie rozpieścimy dzieci tym, że dwa czy trzy razy w roku spełnimy ich zabawkowe marzenia.

0 komentarze:

Prześlij komentarz