04.01.2016

3 powody, dla których nie chcesz mieć drugiego dziecka

Będąc rodzicem jedynaka, z pewnością nie raz i nie dwa słyszycie: kiedy drugie? Nie raz i nie dwa ktoś wam powie, że rodzeństwo to przecież rewelacyjna sprawa. Może i tak. Jednak bycie rodzicem dwójki, już takie różowe nie jest*. Przeczytajcie o trzech najistotniejszych powodach, dla których warto się kilka razy zastanowić, nim zdecydujecie się na drugiego słodkiego bobaska.


1. Będziesz wiecznie niewyspana.
Niby to nic nowego, bo przy pierwszym też notorycznie miałaś nieprzespane noce. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach jego życia. Tylko że wtedy mogłaś odsypiać w ciągu dnia, w drzemkach malucha. Ja tak robiłam. Zamiast sprzątać, gotować trzydaniowe obiady, prać i prasować, kładłam się spać. Przy dwójce jest to już niestety nie możliwe (chyba że należysz do szczęściar, których starsze dziecko ma jeszcze drzemkę. I uda ci się położyć ich obu jednocześnie spać w dzień). Zaopatrz się więc w kilka pudełek zapałek, do podpierania powiek co by się samoistnie nie zamknęły.

2. Będziesz miała zero czasu dla siebie.
Przy jednym jeszcze jakoś można było wykrzesać kilkanaście/kilkadziesiąt minut na wypicie ciepłej herbaty, czy też na przeczytanie kilku stron książki. Z dwójką tego czasu będzie 0. Słownie: zero. Null. Nic a nic. Bo jak najmłodsze śpi, to ty poświęcasz sto procent czasu starszemu. A jeśli jakimś cudem i starsze w ciągu dnia śpi, to ty śpisz z nimi. A mając do wyboru sen (którego masz mega niedobór) lub gorąca herbata i książka, chyba rzadko wybierze się to drugie, prawda?

3. Masz poukładany plan dnia, po co to zmieniać?
Dzień podobny do dnia. Ale przecież lubisz to. Wstajecie o tej samej godzinie, chodzicie spać też codziennie tak samo. Jeżeli jesteś szczęściarą i twoje starsze dziecko zasypia punkt 20, masz jeszcze całkiem sporo wieczoru dla siebie. Bawisz się tylko z nim, poświęcasz sto procent uwagi. A z dwójką - wiadomo jak jest. Niby czytasz starszemu książkę, a w tym czasie karmić musisz młodsze. Niby budujecie z klocków, ale drugą ręką bujasz leżaczek coraz intensywniej, bo ciężko wytłumaczyć niemowlakowi żeby poczekał pięć minut aż skończycie, on właśnie podnosi dość głośny alarm, żeby mu zmienić pieluchę już, teraz, natychmiast. Chcesz zrobić obiad głodnemu starszakowi, ale dziwnym trafem w tym samym czasie młodszy dzieć się obudził i domaga się wzięcia na ręce donośnym płaczem. Ciężko obierać ziemniaki i uspokajać jednocześnie..

Nikt nie mówi o minusach posiadania dziecka/dzieci. Słyszy się same pozytywne strony, a o tych negatywnych przekonujemy się dopiero na własnej skórze. Więc ja was ostrzegę przed posiadaniem tej dwójki właśnie. Przeanalizujcie dobrze, czy powyższe trzy punkty was nie przerażają.
Bo mi nikt przedtem nie powiedział, że tak będzie.
Jednak czy to by coś zmieniło?

Oczywiście, że nie!
Bycie rodzicem dwójki to najcudowniejsze, co mogło mnie spotkać. Kocham te moje dziewczyny, pomimo wywróconego do góry nogami (i kopniętego jeszcze ze cztery razy o 360 stopni) planu dnia, pomimo nieprzespanych nocy i zasypiania nieraz na siedząco nad wieczorną książką w Martynki łóżku, pomimo braku czasu na urządzenie sobie wieczoru SPA (nie zadowala mnie szybki dziesięciominutowy prysznic...), nie wyobrażam sobie już innego życia.
I tak - zdecydowanie warto dwójkę mieć. Mimo że początki są ciężkie, wiem że będzie tylko lepiej. Za kilka miesięcy będzie już zupełnie inaczej. A oczami wyobraźni już widzę jak za kilka lat dziewczyny razem się bawią, jak się kochają (albo okładają się nawzajem i wyrywają zabawki.. Tfu tfu odpukać. Tego nie chcę). A jak patrzę na tego Okrucha młodszego, to po cichu marzy mi się trzeci taki brzdąc..


*Bycie rodzicem dwójki nie jest różowe - jest zdecydowanie wielokolorowe. Raz widzisz wszystko w jasnych barwach (gdy gładko i bezproblemowo dzieci zasnęły), by zaraz znaleźć się w czarnej du*ie (bo kupa po pachy, młodociany już rozpłaszczony z ubioru i z odpiętą pieluchą intensywnie wierzga nóżkami, a ty właśnie się skapnęłaś że na przewijaku nie zostawiłaś nowych chusteczek.. A starszy w tym czasie konsumował śniadanie i umazał [ale psypadkiem to było mamuniu] całe otoczenie Nutellą..). Ale kto jak nie ty ubierze te przysłowiowe różowe okulary i ogarnie wszystko w ekspresowym tempie..?

0 komentarze:

Prześlij komentarz