30.01.2016

Pokój dla matki z dzieckiem [King Cross] - lepiej tam nie wchodź..

Oliwia ma już dwa miesiące. Kocha spanie na spacerach, więc jeżeli tylko pogoda dopisuje, fundujemy jej trzygodzinny spacer, podczas którego staramy się rzecz jasna zapewnić także jakieś atrakcje Martynce. A jako że aktualnie nie zawsze da się zapewnić te atrakcje na zewnątrz, bo place zabaw toną w błocie, podczas takiego spacerowania wchodzimy na chwil kilka do pobliskiego centrum handlowego na przejażdżki. Wiecie, na tych pożeraczach dwuzłotówek. Oliwia ma twardy sen, ale czasem podczas rozpinania kombinezonu w rzeczonym centrum handlowym, przebudzi się. I w ponownym zaśnięciu przeszkadza pielucha, lub też zaczęła odczuwać lekki głód. Co robimy? Idziemy do pokoju dla matki z dzieckiem...


Zapewne już wiesz z miniatury, żeby szerokim łukiem omijać pokój matki z dzieckiem w centrum handlowym King Cross Marcelin. Dlaczego?

Tu śmierdzi. Śmierdzi jak w kiblu, wchodząc tu ma się poczucie jak gdyby zawartość żołądka podchodziła do gardła, ma się ochotę zwrócić poprzedni posiłek, chciałoby się odwrócić na pięcie i wyjść. No ale halo, pieluchę zmienić trzeba. Oddychasz głęboko i już chcesz się zabrać za szybkie i sprawne przywrócenie komfortu małej pupce. Ale zaraz, zaraz - po pierwszym szoku spowodowanym wonią tego miejsca, przychodzi drugie uderzenie. Tu jest zimno! Rozglądasz się, kaloryfera brak. Drzwi zamknięte, więc nie ma opcji aby ciepło z pomieszczenia obok się tutaj przedostało. Choć obok są kible. Nie, chyba lepiej że tamtejsza ciepłota się tu nie przedostaje... Co robić? Jest zimno, jak tutaj rozebrać małą pupkę i zmienić pieluchę? Spinasz poślady, zagęszczasz ruchy i jakoś to robisz. Młodsze się niecierpliwi. Starsze też się niecierpliwi, gdyż stoi bez ruchu. Bo tutaj się najzwyczajniej w świecie nie ma jak ruszyć. Jest ciasno jak w tojtoju. Wjechałaś wózkiem i poza możliwością obrócenia się wokół własnej osi, nie wykonasz żadnego innego ruchu. Aby umyć ręce w umywalce, musisz wystawić z pomieszczenia wózek, chyba że umiesz latać i nad nim przeskoczysz.


[Uprzedzając komentarze: nie, nie chodzimy na trzygodzinne spacery z fotelikiem samochodowym na stelażu. Ta sesja zdjęciowa wykonana została podczas przyjazdu tam autem w poszukiwaniu stroju na bal przebierańców]


W końcu udało się! Pielucha zmieniona. Zauważasz pod stołem do przewijania fotel. Wprowadza cię to w konsternację. Yyyy, to ja mam tutaj karmić? W tym smrodze? W tym zimnie? O nie, nie ma mowy! Wychodzimy.


Szukamy ustronnej ławeczki i karmimy się na otwartej przestrzeni centrum handlowego. Of course nie obnosimy się z tym jakoś specjalnie (stąd jak najbardziej ustronna ławeczka), nie rozbieram się do połowy, choć mi to akurat wisi czy ktoś coś zobaczy czy nie, dziecko głodować nie może. Dotychczas nikt mi uwagi nie zwrócił że od karmienia są odpowiednie pomieszczenia. Niechby jednak spróbował, to kazałabym mu kupić obiad w jednej z dostępnych tam restauracji i iść zjeść do tego pomieszczenia w którym woni kiblem i marzną tyłki. Ciekawe czy nie odebrałoby mu to apetytu?

W pomieszczeniu tym, poza wizytą podczas której zrobione zostały te zdjęcia, byliśmy jeszcze trzykrotnie w przerwach spacerów. Za każdym razem taka sama sytuacja... Już zaczynałam myśleć, że to taki urok po prostu tego miejsca, jakkolwiek śmiesznie to brzmi. Że pokoje matki z dzieckiem przez wzgląd na swe umiejscowienie muszą śmierdzieć. Ale wtedy pojechaliśmy do Galerii Malta, Martynka z tatą poszli do kina a my na zakupy. I wtedy odwiedziłyśmy tamtejszy pokój matki z dzieckiem. I byłam w szoku - ogromem miejsca w nim, neutralnym zapachem i panującą tam atmosferą. Było przestrzennie - zmieściłyby się ze cztery wózki, cztery mamy i czwórka większego rodzeństwa. Było jasno, kolorowo, zrobiono coś na kształt kąciku zabaw dla starszych dzieci. Było przyjemnie! Nie mam zdjęć, ale kiedyś przy okazji i tam zrobimy. Dla porównania. Bo tam można było spokojnie zmienić pieluchę i rozsiąść się w fotelu i karmić. Nic nie śmierdzi i jest ciepło.
Da się? Da się. Tylko trzeba chcieć!
King Crossie Marcelin, bierz przykład z Galerii Malta.

0 komentarze:

Prześlij komentarz