24.01.2016

Zima z Huskym

Husky - pierwsze skojarzenie? Północny pies zaprzęgowy. Zima, śnieg, puchata, szaro-czarno-biała sierść w której bez wątpienia psu komfortowo i ciepło. Co łączy z nim wózek Husky od Baby Design? To, że on też jest szaro-czarno-biały (z dość dużym dodatkiem wybranego koloru) i bez wątpienia jest w nim maluszkowi komfortowo i ciepło.


Jeżeli czytacie nas od dłuższego czasu zapewne wiecie, że kocham spacery. Nie wyobrażam sobie spędzić całego dnia w zamkniętym pomieszczeniu, muszę choć na chwilę z niego wyjść, inaczej koszmarnie się czuję.. Martynka od początku pozwalała mi na to - na spacerach spała ciągiem po 2-3 godziny. Miałam ogromną nadzieję, że z Oliwią będzie podobnie. Szczęście uśmiechnęło się do mnie - Oliwka jest kopią Martynki pod każdym względem. Także w kwestii spania w wózku.

Ale do rzeczy. O wózku Baby Design Husky już wam pisałam (przede wszystkim w głównej recenzji tutaj - klik), ale jako że przyszła zima, a Husky to wózek zdecydowanie zimowy (choć na pozostałe pory roku też jest idealny, ale skupimy się na zimie), postanowiłam opowiedzieć wam o nim jeszcze troszkę.


Oliwia intensywnie testuje wózek już prawie dwa miesiące. W tym czasie, ku radości Martynki, spadł śnieg i nawet leżał u nas kilka dni! (co się w ostatnich latach dość rzadko zdarzało). A że my nie z tych, którzy zamykają się w czterech ścianach jak tylko termometr za oknem pokaże kilka kresek na minusie, ubieramy dzieciaki odpowiednio, bierzemy odpowiednie wyposażenie i wio na dwór!


I tu muszę troszkę powzdychać nad folią. Powzdychać pozytywnie oczywiście. Folia teoretycznie przeciwdeszczowa i przeciwwiatrowa, jednak świetnie sprawdza się również na mrozie. Nawet w bezśnieżną pogodę. A dlaczego?
Ponieważ dzięki niej tworzy się w wózku przyjemny klimat. Mróz nie szczypie w nosek i policzki maluszka - a wszystko to za sprawą niewielkich wlotów powietrza znajdujących się na bocznych stronach folii. Są tak małe, że ciężko dostrzec je gołym okiem z odległości (widzicie je na poniższym zdjęciu?), ale na tyle duże, że dopływ odpowiedniej ilości powietrza i jego cyrkulacja wewnątrz wózka są bardzo dobre. Folia świetnie daje radę nawet na minus 12 stopniach - po spacerze w takiej temperaturze wszyscy mieliśmy zmarznięte buzie, tylko nie Oliwia.


A gdy nie jest aż tak zimno, ale wieje wiatr? Nie na tyle mocny żeby folię zakładać, ale obawiamy się jednak o nasze maleństwo? Wtedy w ruch idzie osłonka:


Nie zasłania ona całego, że tak powiem, otworu - jednak ochrania leżącego malucha przed wiatrem. Nie wieje mu prosto w buzię. Dodatkowo, w połączeniu z daszkiem na budce, chroni przed wpadaniem do wnętrza płatków śniegu.


Ale gdy ten padający śnieg się rozkręca w intensywności sypania i robi się lekka śnieżyca, jednak lepiej użyć folii.


Tak właściwie, to zaczynając ten wpis powinnam na wstępie skupić się na kołach. Bardzo mnie bowiem zaskoczyło, jak lekko suną po ośnieżonych drogach. A zaznaczyć muszę, że nie oszczędzałam wózka - jeździłam nim nie tylko po pokrytych białym puchem chodnikach, ale także na leśnych drogach i tworzących się na nich niewielkich zaspach. Husky świetnie dał radę. Nawet nie trzeba było blokować przednich kół.



W miarę bez problemu można go pchać po śniegu nawet jedną ręką. Czasem ta opcja się przydaje, zwłaszcza mając starsze dziecko na sankach :)


Podsumowując, wózek Baby Design Husky w śnieżną, mroźną pogodę sprawdza się rewelacyjnie. Jego nazwa zobowiązuje i on temu zobowiązaniu sprostał pod każdym względem.




A jeszcze więcej o zimowych atrybutach wózka Husky, dowiecie się z filmu:




0 komentarze:

Prześlij komentarz