24.02.2016

Drugie dziecko ma przechlapane

Dziecko numer jeden. Wychuchane, wydmuchane, nigdy nie dopuścisz do tego, aby cokolwiek mu się stało. Najchętniej obłożyłabyś go poduszkami, a każdy kant zaokrągliła, aby tylko nie zrobiło sobie krzywdy. I tak sobie rośnie dziecko numer jeden. Okres niemowlęctwa przechodzi bez jakiegoś większego uszczerbku na ciele. Wydaje ci się, że to zupełnie naturalne że leżące niemowlę nie ma nigdzie siniaka ani podbitego oka. Przecież tylko leży i się nie rusza. Szybko jednak zmieniasz zdanie, gdy na świat przychodzi dziecko numer dwa.


Nie, to nie to że dziecko numer jeden z zazdrości bije młodszego. Numer jeden kocha numer dwa. I skutkiem ubocznym tej miłości mogą być jakieś dziwne ślady na maleńkim ciałku.. Przypuszczam, że gdyby różnica wieku była mniejsza, mogłoby dochodzić do częstych podduszeń w imię tulenia z miłości, Martynka jednak jest na tyle rozsądna że wie, że z maluszkiem trzeba ostrożnie się obchodzić. Jednak jest też coś takiego jak przypadki...

Oliwia łap! Nim zdążyłam się zorientować co ma łapać, grzechotka już szybowała w jej kierunku. Wylądowała gdzieś pomiędzy mostkiem a żołądkiem. U Oliwii dostrzec można było spojrzenie wystraszonej sarenki. Na szczęście grzechotka była pluszowa.

Gramy w grę planszową. Na dywanie, siedząc po turecku jedną ręką toczę rozgrywkę z Martynką, drugą trzymam przyssaną Oliwkę. A teraz mamo patrz jak wysoko kulam! Nim zdążyłam zaprotestować, kostka do gry poszybowała w powietrze. W ułamku sekundy próbowałam zlokalizować jej tor lotu, jednak nie zdążyłam. Wylądowała na oliwkowym czole. Mały ssak zamarł na moment w przerażeniu, po czym z impetem odczepił się od dystrybutora mlecznego i uderzył w rozpaczliwy płacz. Dobrze, że nie dostała w oko...

Weekendowy poranek. Młodsza leży w naszym łóżku i prawdopodobnie próbuje nam opowiedzieć co jej się śniło. Starsza dopiero wstaje, słychać jak otwiera drzwi od swojego pokoju, zaraz przyfrunie jak na skrzydełkach i wykona poranny wskok do naszego łóżka. Jak zawsze mówię: uważaj na Oliw....... Tym razem nie zdążyłam dokończyć. Dobrze, że wylądowała jej tylko na stópeczkach.

Biorąc pod uwagę, że Martynka nie robi tego celowo, a zawsze po swym wyczynie przeprasza Oliwię i przytula i całuje, dopytując czy na pewno nic się nie stało, nie prawię jej jakichś wielkich morałów z tego powodu. Proszę, żeby bardziej uważała na siostrę i uważa - do następnego razu. Ale co poradzić? Nie zamkniemy młodszej pod kloszem, ani nie zabronimy starszej zabaw w jej towarzystwie. Drugie dziecko ma przechlapane, po prostu. Na szczęście do czasu, aż podrośnie. Nadejdzie dzień, że role się odwrócą..

0 komentarze:

Prześlij komentarz