05.02.2016

Jak rozmawiać z kilkulatkiem o śmierci?

Tak się smutno złożyło, że w przeciągu roku przyszło nam pożegnać dwóch Martynki pradziadków. Znała ich doskonale, odwiedzaliśmy ich regularnie. Rozmowa o śmierci była więc nieunikniona. Dość długo zastanawiałam się, jak poruszyć temat żeby się nie bała. Jak wytłumaczyć co się stało i po co chodzimy na ich groby na cmentarz?

źródło: pixabay.com

Do rozmowy o śmierci warto się wcześniej przygotować. Przemyśleć to, co się chce powiedzieć. Są pewne sformułowania, których używać się nie powinno, jak na przykład że pradziadek zasnął. Mówiąc tak, możemy spowodować że nasz maluch będzie się bał nocy, będzie przerażony faktem pójścia spać, bo może się nie obudzi jak pradziadek. Tak samo trzeba uważać z mówieniem, że ktoś był chory i umarł - malec może wpadać w panikę przy każdej swej chorobie.
Jak więc przekazać tą smutną wiadomość aby dziecko zrozumiało, ale jednocześnie się nie wystraszyło?
My powiedzieliśmy, że pradziadek był starszym człowiekiem i miał bardzo, bardzo dużo lat i poszedł do nieba. Wydaje mi się, że to najbezpieczniejsza opcja, bo na pytania typu czy umrze ktoś inny, zawsze można odpowiedzieć że ma przed sobą jeszcze wiele lat życia. Martynka tylko zapytała: to będzie teraz w niebie z Szabolem? Potwierdziliśmy, przyjęła do wiadomości i poszła się dalej bawić. Zrozumiała. Psa Szabo od dwóch lat z nami nie ma, Martynka nadal go pamięta i czasem o nim wspomina, więc myślę że i tym razem zrozumiała z czym się wiąże pójście pradziadków do nieba. Że już ich nie zobaczy.

Została kwestia cmentarza. Martynka praktycznie od maleńkości z nami chodzi na groby, jednak nigdy nie pytała co to za miejsce i po co tam chodzimy. Postanowiłam więc jej teraz wyjaśnić, że grób to takie miejsce, do którego zawsze można przyjść i zapalić znicz temu kto jest w niebie, pokazać mu że się o nim pamięta. Nie chciałam mówić, że tu leży pradziadek No bo jak leży, przecież poszedł do nieba.. Grób jest miejscem pamięci. I tyle na razie wystarczy.

Nie było dodatkowych pytań. Nie było koszmarów sennych z tego powodu. Myślę więc, że powiedzieliśmy to w najodpowiedniejszy dla czterolatki sposób.

A co z pogrzebem? Dla nas oczywistym było, że Martynki na pogrzeb nie zabierzemy. To zbyt duże psychiczne przeżycie dla kilkulatka.

0 komentarze:

Prześlij komentarz