02.02.2016

W ten zimowy czas...

Mało nam zimy. Zdecydowanie za mało.. Nowy Rok zaskoczył nas śniegiem. Dał nadzieję, że może w tym sezonie będzie lepiej niż w poprzednim. Niestety, kilka białych dni w pierwszej połowie stycznia prawdopodobnie musi nam wystarczyć na cały następny rok..


Nie no, ja wiem że jeszcze przed nami cały luty. I marzec, a nawet kwiecień mogą nas śnieżnie zaskoczyć. Ale liczyłam trochę, że ferie będą białe. Że na urlopie M będziemy chodzić na długie spacery do lasku, pozjeżdżać z górki na sankach. A tu nic z tego...
Ale chociaż przez te pierwsze dni stycznia nabawiłyśmy się w śniegu na zapas.



Przydałoby się jeszcze kilka takich dni. Ale tylko kilka. A później w miarę szybko wiosnę poproszę, bo marzą mi się wycieczki rowerowe, długie spacery bez zimowych kurtek, podglądanie budzącej się do życia przyrody.




Dziwnie mam. Bo jak już jakaś pora roku jest za połową, to ja bardzo nie mogę się doczekać kolejnej. I tak, w kwietniu czekam niecierpliwie na te pierwsze letnie dni kiedy będzie można wyjść w krótkich ubraniach z domu. W sierpniu marzę o jesieni. Początkiem listopada nie mogę doczekać się zimy, śniegu, sanek. A w lutym odliczam do wiosny. Tak jakoś dziwnie mam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz