21.03.2016

Cześć

Coś się wypaliło. Odeszło i wrócić nie chciało. Wraz z narodzinami Oli moja doba skurczyła się drastycznie, a nocne pobudki nie pozwalając dostatecznie wypocząć sprawiły, że mi się nie chciało. Tak zwyczajnie przestało mi się chcieć tutaj pisać.


Gdyby jeszcze Tinek chodzić mogła do przedszkola.. Ale nie, ona choruje, notorycznie, nieprzerwanie, a mi ręce opadają... Gdy po miesiącu w domu poszła do dzieci, trzy dni później wróciła z gorączką. Podobno chodzą do przedszkola chore dzieci. Dzieci, których bezmyślni rodzice skazują innych na tygodniowe siedzenie w czterech ścianach, na antybiotykach, syropach przeciwkaszlowych i z termometrem co godzinę sprawdzającym, czy już poniżej 39 temperatura spadła...

Gdyby jeszcze Oli chciała sama spać. Ale nie, ona tylko przytulona, tylko do mamy, a mi ręce opadają... Gdy M bywał w domu i wiązał mi ją w chuście czasem zasypiała na dwie, trzy, cztery godziny. Częściej jednak histeria przy wiązaniu była tak wielka, że nie potrafiła się uspokoić. Trzeba było wyjąć, przytulić, zasnąć na rękach.

Tak więc mam w domu dwie dziewczyny. Jedną ciągle chorą, marudzącą, którą za bardzo przyzwyczaiłam do oglądania bajek i stale je chce...  Drugą na szczęście zdrową, ale też marudzącą, bo najlepiej jak się pupcię nosi, ogląda świat z wysoka a nie z perspektywy podłogi, którą przyzwyczaiłam do zasypiania na rękach i teraz mam. Za swoje chciałoby się rzec.

Ale przecież czas tak szybko mija. Oli zaraz dorośnie i nie będzie mnie tak bardzo potrzebować, nie będzie chciała być noszona, zasypiana, przytulana na taką skalę jak jest teraz. I choć czasem się zdenerwuję, bo jeszcze nie śpi, bo chce być na rękach gdy ja nie jadłam od rana a na zegarze 16... To mam świadomość, że to nie będzie trwać wiecznie. I jakoś od razu bardziej mi się chce.

A co z blogiem? Przemknęła mi myśl, żeby usunąć. Przemknęła mi myśl, żeby przestać tu pisać. Cały mój internetowy czas skupia się przecież na Testujących Dzieciakach. Na nagrywaniu, fotografowaniu, pisaniu.. Skąd wziąć czas jeszcze na blog?
Doby nie wydłużę. Godzin nie rozciągnę. Ale czas skądś wytrzasnę. Te kilka dni wiosny które przed weekendem były, tchnęły we mnie nowe spojrzenie na wszystko. Nowe chęci i nowe postanowienia. I potrzebę zmian. Wszystkiego.
Witajcie w nowym mamowisku.

0 komentarze:

Prześlij komentarz