10.04.2016

Kiedy noc nadchodzi...

Tyle planów.. Planów, projektów i mnóstwo chęci na ich realizację - jak rzadko kiedy! Układanie sobie wieczornych zajęć w środku dnia, to zdecydowanie cudowna sprawa. Oderwać na chwilę myśli od płaczu znudzonego leżeniem bobasa. Wyłączyć się na dźwięki okrzyków i pisków dochodzących z pokoju dziewczyn. Oj tak, zdecydowanie lubię planować wieczory...


O czym napisać, jaki film opublikować, co przeczytać, obejrzeć, na kolejny dzień przygotować, w którym pomieszczeniu zrobić porządek gruntowny... Tyle planów. Na te dwie do trzech godzin wolnych wieczorem.. I co?
I nico... Kiedy przychodzi noc, czy też raczej wieczór, a dziewczyny śpią już w swoich łóżkach, siadam z kolacją, włączam tv żeby choć przez moment na coś popatrzeć i chce mi się spać... Senność ogarnia mnie tak olbrzymia, że otwierając laptopa zapomniałam o czym chciałam pisać. Biorę książkę do ręki i czytam, lecz nie mam pojęcia o czym czytam, bo moje myśli już dawno zasnęły. Przeorganizowanie kuchennych szafek? Przegląd garderoby? Usnute tak skrupulatnie wieczorne plany stają się mglistym wspomnieniem.
A za oknem szaro buro, deszczowo, zimno.. Zdecydowanie bardziej mi się chce gdy słońce grzeje, a my zamiast w domu, większość czasu spędzamy na świeżym powietrzu.
A jak jest u was?

0 komentarze:

Prześlij komentarz