06.04.2016

Oli ma już ponad cztery miesiące

Szybko spieszę donieść, co się w życiu tej naszej czteromiesięcznej już panny dzieje! A dzieje się dużo, oj dużo.. Przede wszystkim - rośnie jak na drożdżach. Jeszcze chwila, a przerośnie swą starszą siostrę! Chociaż nie, patrząc na poniższe zdjęcie, raczej jej to nie grozi ;)


Oli stała się bardzo, bardzo interaktywnym stworzonkiem. Szuka wzrokiem Martynki, gdy tylko usłyszy jej głos. Śmieje się do niej całą buzią i gaworzy bez końca, a najbardziej lubi, gdy Martynka ją rozśmiesza. Wtedy śmieje się w głos i to tak bardzo, że nie sposób nie śmiać się razem z nią! Bez wątpienia uwielbia swoją starszą siostrę. I ze wzajemnością - Martynka codziennie zapewnia ją o swej wielkiej miłości, przytula, obdarowuje buziakami.

Oli nie uleży w miejscu. Zostawiona na macie za chwilę jest zupełnie gdzie indziej. Fika na boki, odpycha się nóżkami i tak jakoś się przemieszcza po troszeczku. Przewraca się z pleców na brzuszek i odwrotnie, ale niezbyt często to praktykuje, zdecydowanie bardziej lubi leżeć na pleckach i za odpychając się, przemieszczać się dookoła.

Oli jest bardzo precyzyjna. Gdy próbuje chwycić podawaną jej zabawkę, lub też złapać wiszące nad nią na macie elementy, skupia się bardzo, nieruchomieje na chwilę i rączką próbuje ucelować w odpowiednie miejsce. Przeważnie się jej to już udaje, a schwytany obiekt szybciutko ląduje w buzi. Najbardziej zachwyca mnie, gdy wyjmuje sobie z buzi smoczka. Ogląda go uważnie, po czym znów usiłuje umieścić go między usteczkami. Czasem się uda, czasem nie - da się to usłyszeć, bo gdy trafić nie może roztacza okrzyki niezadowolenia.

Oli gada na okrągło. Głużenie (nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje..) jakiś czas temu zamieniło się w gaworzenie. Podobnie jak Martynka cztery lata temu, w chwilach szlochu i płaczu z jej ustek wydobywa się coś na kształt mamamamama.

Dziewczyny na dobre zamieszkały razem. Martynka zachwycona, Oliwii póki co to zwisa gdzie śpi ;) Martynka nie budzi się, gdy Oliwia płacze. Co prawda nad ranem młodociana wędruje do nas, ale większość nocy są w jednym pokoju. Nocki wyglądają różnie, czasem je dwa razy, czasem raz, aczkolwiek odkąd zaczęła być dokarmiana butlą, śpi dłużej.

Główną cechą Oli jest ciekawość. Obserwuje, przygląda się. Na spacerach z reguły śpi twardo, ale gdy wejdziemy do jakiegoś sklepu na moment nawet kupić bułeczki czy coś, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zaraz się wybudzi. A jak się wybudzi i zaobserwuje, że jest w nieznanym sobie terenie, to już nie zaśnie.. Trzeba lekko unieść oparcie w gondoli, a najlepiej wziąć na ręce. Piskom radości nie ma końca przy kontemplowaniu przyrody i otoczenia.

Oli jest nieziemsko niecierpliwa. Gdy jest bardzo głodna pręży się, wyrywa, krzyczy, przyssie się na sekundę i od nowa spektakl.. Muszę wtedy z nią chodzić po pokoju, podskakiwać, kołysać się i mówić do niej, wtedy przeważnie po kilku minutach w końcu zaczyna ssać porządnie. Niestety sił i chęci na odprawianie tych "cyrków" już u mnie coraz mniej. Trwa to ponad miesiąc. Miał to być kryzys miesiąca trzeciego, lecz nie skończyło się, a nawet zaostrzyło.. Podjęliśmy więc decyzję o dokarmianiu butlą. Po początkowym niezadowoleniu Oliwii i pluciu tym mlekiem dalej niż widzi, w końcu się przekonała. I już nawet ja ją mogę dokarmiać. Są dni, gdy dostanie butlę tylko raz w nocy (wtedy wybitnie nie mam ochoty na spacerowanie z nią i skakanie po pokoju żeby się uspokoiła z płaczu i zechciała przyssać), a są dni gdy zje ją 2-3 razy w ciągu dnia. Nastawiłam się już psychicznie, że możemy lada moment skończyć karmienie. No, zobaczymy..

Oli mierzy jakieś 65cm i waży około 7kg.

A ja nie pamiętam już jak to było, kiedy jej nie było..

0 komentarze:

Prześlij komentarz